29.6.10

Czy krewetka może zjeść człowieka?

- A czy są taaaakie krewetki? – Ida rozłożyła ramiona najdalej jak potrafiła.
- A czy są krewetki jak od tej ściany aż do tamtej? – mówiąc, biegła na drugą stronę pokoju. Rozkręciła się tak, że wcale nie czekała na odpowiedź.
Kacper zaś jej sekundował, ale, jak to on, w wersji bardziej naukowej:
- A czy są krewetki tak duże jak rekiny?
- A czy są krewetki drapieżne?
Ida szybko dodała:
- A czy są takie krewetki, że mogą zjeść człowieka?! – pytając aż uniosła ręce.
Tymczasem sprawcy całego zamieszania, pół kilo mrożonych krewetek, nadal leżeli w lodówce. I nadal nie bardzo wiedzieliśmy, co z nimi zrobić. Zasługę za ich kupno ponosił Kacper. Trochę też jego mama. A jeszcze trochę ja.

A wszystko zaczęło się od wyprawy, jaką przedsiębrał Kacper razem ze swoją mamą i siostrą. Wybrali się na zakupy do supermarketu. Jest to jedna z najbardziej męczących wycieczek, w jakich uczestniczy nasza rodzina, ale niestety niezbędna nam do przetrwania. Mi tym razem się upiekło. Ale mama Idy i Kacpra, pozostawiona samotnie wobec pełnych półek i dwójki rozbrykanych dzieci, mocno się zmęczyła. Gdy nasz synek stanął przed stoiskiem z rybami i skorupiakami, była na skraju wyczerpania.
– O jakie piękne krewetki! – zawołał. – Mamo, kupmy je, kupmy je!
- Dobrze, synuś – wycedziła mama. – Ale nie teraz. Potem.
- Dzisiaj?
- Dobrze, synuś, dzisiaj. Potem – powiedziała z nadzieją, że Kacper zapomni o tej obietnicy.
Niestety, nie zapomniał. Tyle że mama już naprawdę nie miała sił, by wrócić do supermarketu. I to tylko po krewetki. Nie chcieliśmy jednak, by Kacper uznał, że nie dotrzymujemy obietnic. W kolejną wyprawę do sklepu wybrałem się więc ja. Synek doprowadził mnie do stoiska z krewetkami, a ja zakupiłem je w ilości pół kilograma. Gdy już znalazły się w naszym domu, wywiązała się owa długa rozmowa na temat tego, czym w ogóle są krewetki.
Na większość z pytań moich dzieci udało mi się jednak znaleźć odpowiedź. Krewetki, naukowo mówiąc, to kilka grup skorupiaków z rzędu dziesięcionogów. W sumie znanych jest około 1,5 tysiąca gatunków krewetek. Większość z nich nie ma polskich nazw. Żyją głównie w ciepłych morzach, ale znane są też gatunki słodkowodne, a i w naszym zimnym Bałtyku też mieszka kilka.
Wielkość krewetek waha się od kilku milimetrów do około 20-25 centymetrów. Żadna z nich nie jest więc aż tak duża jak rekin, ani „od ściany do ściany”, ani nawet jak dziecko. Wiele z nich żywi się drobnymi glonami, które zdrapuje w morzu z roślin i skał. Są też krewetki, które preferują rozmaite cząstki pokarmu unoszące się swobodnie w wodzie lub opadłe na dno. Istnieją także liczne gatunki drapieżne. Z racji swej wielkości nie są jednak w stanie zapolować na człowieka.
A mimo to, jak się dowiedziałem, niektóre gatunki mogłyby trochę podjadać ludzi. Mam na myśli krewetki padlinożerne. Gdyby napotkały ciało człowieka, który utonął w morzu, zapewne chętnie by skorzystały z tej masy pokarmu. Ponieważ jednak mają dość słabe szczęki, musiałyby najpierw poczekać, aż inne zwierzęta rozdrobnią im pokarm. Same nie mogłyby komuś odgryźć palca.
Ale krewetki, które kupiliśmy z pewnością nie były padlinożerne. Domyślamy się, że pochodziły z farm. Ponieważ wiele gatunków krewetek jest jadalnych, a w dodatku smacznych i zdrowych, hoduje się je w specjalnie ogrodzonych rejonach mórz. W Polsce nie ma tradycji ich jadania – choćby z racji tego, że niewiele ich u nas żyje. Stąd i nie ma zwyczaju przygotowywania z nich potraw. Na szczęście przyszedł mi w końcu do głowy dobry pomysł. Zaproponowałem dzieciom, byśmy zrobili pizzę z krewetkami. Spodobało im się. Z zapałem zabrały się do pracy. Efekt był wspaniały! Objedliśmy się pizzą z krewetkami tak, że aż nam brzuchy pękały. Musimy to kiedyś powtórzyć.
Chociaż, prawdę mówiąc, boję się wybrać z Kacprem do tego supermarketu raz jeszcze. Bo tuż obok krewetek leżały mrożone kraby. Mój syn też pewnie by chciał je spróbować. Ale jak je przyrządzić? Na pizzę się nie nadają…

I jak zwykle na koniec wielkie podziękowania. Aż dwóch profesorów pomogło mi w poszukiwaniu odpowiedzi na „krewetkowe” pytania: prof. Jan Marcin Węsławski z Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie oraz prof. Krzysztof Jażdżewski z Uniwersytetu Łódzkiego w Łodzi. Obaj to świetni specjaliści i na dodatek bardzo mili ludzie. A zdjęcie krewetki na górze pochodzi Wikimedia Commons.

2 komentarze:

Malina pisze...

bardzo rozbawił mnie ten fragment :)

Kaśka pisze...

:D ja tam bym zjadła ją nim ona zjadła by mnie:)