4.5.10

Do czego potrzebne nam są bagna?

- Pamiętam, jak Wojtek jako dziecko uwielbiał taplać się w błocie – powiedział mój wujek podczas rodzinnego obiadu.
- Do dziś lubię – odparłem, wywołując zdziwienie i śmiech.
Ale kiedy to prawda. No, nie siedzę, jak to dawniej bywało, na środku kałuży. Teraz podchodzę do tego bardziej naukowo: uwielbiam przyrodę bagien. Już kilka razy wybierałem się na wycieczki na Białoruś, gdzie, jak odkryłem, leżą jedne z największych, najpiękniejszych i najbogatszych przyrodniczo bagien w Europie. A ostatnio nawet zaszczepiłem trochę tej mojej dziwnej pasji dzieciom. Zrozumiałem to, gdy całkiem niedawno wybraliśmy się do Puszczy Białowieskiej na krótki szlak zwany Żebrami Żubra. Wiedzie on przez bagna, ale dzięki kładkom, położonym nad grząskimi kawałkami, można się nie pobrudzić i nie zamoczyć. Hm, ściślej mówiąc, jak ktoś chce, to się nie pobrudzi i nie zamoczy. Ida i Kacper jednak wcale nie chcieli. Regularnie zeskakiwali w bok od ścieżki. Przecież tam tyle interesujących rzeczy można znaleźć! A to setki larw komarów, a to jakieś mchy na gnijącym pniu, a to dziki czosnek, a to… sam już zresztą nie pamiętam, co. Koniec końców lądowali w błocie po kostki albo wodzie po kolana. Żadne z nich nie wróciło ze spaceru suche i czyste. Ech…
Tak czy owak okazji do rozmów o przyrodzie mieliśmy wreszcie co niemiara. I wreszcie padło pytanie: - Tato, a do czego nam potrzebne bagna?

Wiem, że wielu ludzi najchętniej powiedziałoby, że bagna nam są w ogóle niepotrzebne. Jeszcze przecież nie tak dawno temu uważano, że do obowiązków dobrych ludzi należy ich osuszanie. Bo przecież w ich wodach lęgną się uciążliwe ślepaki, meszki i komary, które w dodatku mogą przenosić różne zarazki (akurat w Polsce zdarza się to bardzo rzadko!). Zajmują też miejsca, które można przekształcić w żyzne pola uprawne i uprawiać na nich pszenicę, kukurydzę czy buraki. A wreszcie bywają niebezpieczne, przeszkadzają w spacerach i budowie dróg. Ich zlikwidowanie miało przynosić same pożytki.
I w paru przypadkach rzeczywiście przyniosło. Bagna osuszano jednak na tak wielką skalę, że wkrótce pojawiły się i złe tego skutki. Ludzie zdali sobie sprawę, że tereny podmokłe też są potrzebne. Dla miłośników przyrody, takich jak ja, żal było tych licznych gatunków zwierząt i roślin, które ginęły. Wodniczka, żółw błotny czy rosiczka po prostu nie miały gdzie się podziać. Ich losem było wymarcie razem z mokradłami. W dodatku po osuszeniu bagien zmienia się cała przyroda. Tak stało się na przykład w Puszczy Białowieskiej, gdy 50 lat temu zmeliorowano bagno Diki Nikor znajdujące się w białoruskiej części lasu. W konsekwencji wkrótce potem obniżył się poziom podziemnych wód w całej puszczy. Drzewa, nieprzyzwyczajone do suchszych warunków, osłabły. Zaatakowały je pasożyty. Ucierpiał cały pierwotny las.
Takie same rzeczy dzieją się w innych rejonach. Wraz z osuszaniem mokradeł, obniża się poziom wód gruntowych. Wszystko schnie. Zaczyna brakować wody – i dla przyrody, i dla ludzi. Nawet jeśli pojawi się woda z deszczem, to szybko spływa kanałami i rzekami. Przy okazji może prowadzić do katastrofalnych powodzi. Bo właśnie to między innymi bagna utrzymują wodę w miejscu, gdzie spadła. Po ulewnych deszczach woda nie spływa od razu, lecz spory czas „leżakuje” w mokradłach. Dzięki temu nasyca się nią gleba i podziemne strumienie. Potem nie braknie słodkiej wody ani w studniach, ani w lesie. A jej nadmiar odpływa do rzek wolniej i bardziej stopniowo. W efekcie zmniejsza się liczba gwałtownych i niespodziewanych powodzi. A to są sprawy ważne również dla tych, których nie interesuje obserwacja dzikich zwierząt. Ale może też dadzą się przekonać, że przyroda bagien potrafi być zaskakująca? Polecam na próbę wycieczkę Żebrami Żubra w Puszczy Białowieskiej. Kacper i Ida mogą zaświadczyć, że była to fascynująca przygoda. Na górze ich zdjęcie z naszej wyprawy. Naprawdę, dobrze się podczas niej bawili. Polecam!


2 komentarze:

bajerowicz@o2.pl pisze...

Do Białowieży od nas trochę daleko, ale Dziecko chętnie łazi z nami po rownie "egzotycznych" miejscach :DDDD W zeszłym roku pojechało z nami w okolice Kutna na czosnek niedźwiedzi, było zachwycone zapachem, błotem i rzekotkami :D

Andy pisze...

Ostatnio coraz więcej bagien w okolicach miejskich (m.in. wrocław) będzie osuszanych pod blogi mieszkalne lub biurowca, o to koniunktura, na tereny podmiejskie.

Pamiętam jak sam bawiłem się na bagnach, jeździłem z rodzicami. Nawet unikalne środowiska zdaje się nie będą pielęgnowane...