18.5.10

Dlaczego wiewiórki mają pędzelki na uszach?

- Idusiu, nie pisze się „końe”, tylko „konie”; nie pisze się „przczoły”, tylko „pszczoły”; nie pisze się „wiewiurka” tylko „wiewiórka” – tłumaczyłem cierpliwie.
- Dobrze, tato – odparła grzecznie Ida i zaczęła poprawiać pracę domową.
Całe szczęście, że zajrzałem do jej zeszytu. Błędów było jeszcze więcej, ale wszystkich nie będę tu przecież wymieniać. Prawdę mówiąc, dopiero teraz, gdy moje dzieci uczą się polskiej ortografii, zrozumiałem, jak bardzo jest ona trudna. Ja po prostu pamiętam, jak się co pisze, bo dużo czytam. Dzieci jednak muszą to wykuć. Oj, ciężka to sprawa. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że nasza ortografia to pamiątka z historii. Bo kiedyś „ó” wymawiało się inaczej niż „u”, a „rz” inaczej niż „ż”. Problem w tym, że dziś wymawia się je dokładnie tak samo. Dzieci zupełnie nie mogą więc pojąć, dlaczego i kiedy tę samą głoskę zapisuje się raz tak, a raz inaczej.
Rozmyślając tak nad ciężką dolą młodych Polaków, zajrzałem Idusi przez ramię. Poprawiła już większość błędów, ale w pewnym momencie przerwała pracę. Intensywnie przyglądała się rysunkowi wiewiórki, jaki znajdował się w jej zeszycie ćwiczeń.
- Tato – zapytała nagle – ale dlaczego wiewiórka ma takie coś na uszach?
- Takie pędzelki?
- No. Inne zwierzęta też je mają. Po co im to?

I znów okazało się, że dzieci potrafią zadać pytanie, na które naukowcy wciąż jeszcze nie znają dobrej odpowiedzi. Mają za to kilka różnych hipotez. I to mi się podoba. Na tym przecież polega nauka: na konstruowaniu rozmaitych hipotez, które potem należy obalić lub potwierdzić. Badacze wymyślają eksperymenty, których wyniki przeczą lub wspierają konkretne pomysły. W ten sposób zwykle większość hipotez zostaje odrzucona, ale część trwa. Tak zbliżamy się do prawdy.
Dobrze, dobrze, wracam już do zagadki pędzelków na uszach. Oprócz wiewiórek mają je też np. rysie. Coś podobnego mają też sowy, choć ich pędzelki są znacznie oddalone od właściwych uszu. Najbardziej oczywista hipoteza, która wyjaśnia pochodzenie pędzelków u ssaków brzmi: wspomagają uszy przy słyszeniu, gdyż działają jak anteny wychwytujące fale dźwiękowe. Sów to nie dotyczy oczywiście. U nich tłumaczy się to tym, że mają pędzelki, by przypominać ssaki. To ma odstraszać potencjalnych drapieżników.
Jest też hipoteza, zgodnie z którą pędzelki to rodzaj kamuflażu, czyli „stroju ochronnego”. Dzięki nim sylwetka zwierzęcia bardziej przypomina plątaninę gałęzi w koronie drzew. Drapieżnikowi lub ofierze trudniej dostrzec sowę, rysia czy wiewiórkę. Zwierzętom z pędzelkami na uszach łatwiej więc uniknąć ataku prześladowcy, a jednocześnie złapać ofiarę.
Hipotezy te nadal czekają na eksperymenty, które je sprawdzą lub obalą. Być może zresztą do tego czasu pojawią się nowsze, jeszcze lepsze. Droga do odkryć jest otwarta!

I na koniec dziękuję dr. Rafałowi Kowalczykowi z Zakładu Badania Ssaków PAN w Białowieży, który pomógł mi w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie Idy. Sporo informacji znalazłem też na popularnonaukowym blogu „Tetrapod Zoology” a pewne sugestie zaczerpnąłem ze strony Experts 123 oraz National Geographic. Zdjęcie wiewiórki zaś pochodzi z Wikimedia Commons.

4 komentarze:

Marta Madigan pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Marta Madigan pisze...

Wystepujace w USA wiewiorki szare nie maja pedzelkow. A pamietasz moze wiewiorke albinoske z Kapsztadu? Tez miala lyse usza. A to ci dopiero zagwozdka!

Wojciech Mikołuszko pisze...

A to ciekawe! Nie wiedziałem. No to mamy prawdziwą zagadkę dla naukowców i dzieci.

Jagoda pisze...

bardzo ciekawy wpis, jak i wiele innych :)