13.4.10

Dlaczego asfaltowa droga czasem odbija obrazy jak lustro?


Długo nie uzupełniałem blogu, bo byłem w niesamowitej podróży, całkowicie poza zasięgiem internetu. Na razie nie zdradzę gdzie, ani po co zawędrowałem, bo może niedługo uda mi się opublikować artykuł na ten temat w „Focusie”. W każdym razie podczas jazdy znów natrafiłem na przedziwne zjawisko: kilkadziesiąt metrów przed samochodem, na asfalcie, zaczęły pojawiać się jakby lustra. Czasem wyglądały jak kałuże, ale po chwili zdawałem sobie sprawę, że to odbicia nieba, chmur oraz nadjeżdżających z naprzeciwka samochodów. Na górze zdjęcie, które to pokazuje, przekopiowane z Wikipedii. Gdy tylko zbliżaliśmy się do tych miraży, znikały albo przesuwały się dalej do przodu. Tak jak do tęczy – nie dało się do nich dotrzeć. Przypomniało mi to samochodowe podróże z dziećmi, podczas których też wielokrotnie widzieliśmy to zjawisko. Dzieci obserwowały je z uwagą i bardzo chciały się dowiedzieć, dlaczego droga asfaltowa odbija obrazy jak lustro. Wreszcie już to wiem!
A w wyjaśnieniu, co to jest, znów pomógł mi nieoceniony Tomek Rożek (oraz strona Weather Elements). To dzięki niemu dowiedziałem się, że to zjawisko nosi oficjalną nazwę mirażu dolnego. By pojawiło się, tuż nad ziemią musi wytworzyć się cienka warstwa gorącego powietrza, a zaraz nad nią – powietrze znacznie chłodniejsze. Takie zróżnicowanie temperatury prowadzi do różnic w gęstości powietrza. Światło, które przechodzi z jednej warstwy do drugiej zakrzywia się. Można to zobaczyć w innej sytuacji - na przykładzie wody, która jest gęstsza od powietrza. Jeśli do pełnej szklanki wstawimy słomkę czy łyżeczkę, to z powodu zakrzywienia promieni świetlnych, wygląda ona jakby nierówna, wręcz zgięta. To samo dzieje się przy przenikaniu promieni między warstwą chłodnego i rozgrzanego powietrza. Tyle że wówczas dzieje się to na tak dużą skalę, że światło w końcu częściowo znów kieruje się w górę i wpada do naszego oka (widać to na rysunku, który załączam na dole). Jeśli światło niesie ze sobą obrazy chmur czy nieba, to my je wtedy widzimy, ale wydaje nam się, że leżą one na ziemi. Zależnie od różnicy temperatur obrazy, które docierają do naszego oka, mogą być ostre albo zamazane, wydłużone lub skrócone. Często widać je na asfalcie, który z racji ciemnej barwy szybko się nagrzewa. Ale obserwuje się je też na piasku, skałach, rozgrzanym metalu, karoserii samochodów, dachach domów, a nawet na śniegu lub lodzie!
To, że miraż dolny widać tylko z pewnej odległości, wynika z niewielkiego zakrzywienia promieni świetlnych. Gdy się do nich zbliżymy, przestają docierać do naszego oka. Pojawia się za to nowy miraż, odległy o kilkadziesiąt metrów.
Radzę to uważnie obserwować w czasie jazdy samochodem. Bywa z tego niezła zabawa.




Brak komentarzy: