26.3.10

Czy sikorki są mądre?

Oj, sporo fajnych dziecięcych pytań czeka jeszcze na opracowanie. Skoro jednak wreszcie nadeszła wiosna, to wybrałem odpowiedź jak najbardziej wiosenną. Pozostałe pytania, w tym od czytelników, będą musiały jeszcze trochę poczekać.
A wiosnę podglądaliśmy podczas niedawnej wycieczki do Lasów Chojnowskich koło Warszawy. Tym razem wybrałem się tylko z Kacprem i jego bratem ciotecznym Markiem. Gdy chłopaki są razem, ich rozmowa zwykle kręci się wokół gry komputerowej „Lego Star Wars”. Podczas wycieczki docierały więc do mnie strzępki ich zdań, w których wciąż powtarzały się słowa „droidy”, „dżedaje” oraz „misiaczki”. Wiosna była, to pewne, ale jeszcze nie tak nachalna, by łatwo przerwać im dyskusje. Parę razy jednak chłopaki zmienili temat rozmowy. Najpierw wówczas, gdy zainteresowali się drzewami ściętymi przez bobry. Potem rozśmieszył ich „toitoi” wrzucony do rzeczki Zielonej. Prawdę mówiąc, nie jestem pewien, czy ten śmieć naprawdę był przenośną toaletą, ale tak uznali Marek z Kacprem. A wreszcie na koniec ja zwróciłem im uwagę na stado ptaków, które rozśpiewały się nad naszymi głowami. Jeden z nich, sikorka bogatka, przysiadł na drzewie ledwie parę metrów od nas. Ciekawie nam się przyglądał, a my wymienialiśmy lornetkę, by obejrzeć go dokładniej. Tak zaczęły się dyskusje o przyrodzie.
- Tato – zapytał w końcu Kacper – a czy sikorki są mądre?

Hm.. Zawsze uwielbiałem sikorki – to jedne z moich ulubionych ptaków. Prawdziwą przyjemność sprawia mi ich obserwacja przy karmniku. Pamiętałem też dobrze historię, jak to angielskie sikorki nauczyły się kiedyś otwierać butelki z mlekiem. W Wielkiej Brytanii był zwyczaj, że mleczarz rankiem zostawiał butelki pod drzwiami domów. Gdy mieszkańcy się obudzili, zabierali mleko. Przez krótki czas jednak butelki stały na podwórku, nieruszone, przykryte jedynie kapslem z folii aluminiowej. Sikorki – być może przypadkiem – zorientowały się, że można kapsle rozerwać dziobkiem, a dzięki temu dorwać się do tłustej śmietanki na górze. Gdy jedna grupa ptaków opanowała tę umiejętność, kolejne uczyły się od nich. A to świadczyło o ich niebagatelnej inteligencji.
Ale ponieważ mimo wszystko nie byłem pewien, czy można te ptaki uznać za mądre, poprosiłem o radę dr. Jarosława Nowakowskiego, szefa Akcji Bałtyckiej na Uniwersytecie Gdańskim i badacza sikor. Ornitolog przyznał na początek, że „ptaki są dość głupie”, bo „jeśli jeśli ktoś działa na zasadzie instynktów i genetycznych nakazów nawet w bardzo wyrafinowany i ‘zmyślny sposób’, ale nie potrafi tych zachowań zmienić przy kompletnej zmianie warunków to to dla mnie wielka mądrość nie jest”. Ale są i ptaki słynące z tego, że umieją zmienić swe zachowania. Najsłynniejsze to papugi oraz ptaki krukowate, czyli kruki, wrony, kawki, gawrony i sroki. Ich inteligencja nieraz zadziwiła badaczy. Sikorki w sumie też wypadają nieźle. „Robiono wiele eksperymentów dowodzących ich możliwości uczenia się (aktywne nabywanie wiedzy niewątpliwe świadczy o inteligencji), ciekawości świata i możliwości rozwiązywania problemów dość abstrakcyjnych – napisał mi dr Nowakowski. - Klasyczne, choć nie najnowsze, eksperymenty polegały na zawieszaniu w szklanym pojemniku orzechów na sznurku. Przysmak był więc dobrze widoczny i żeby się do niego dostać, trzeba było podciągnąć sznurek, przekładając go z łapki do łapki. Sikory były w stanie tego dokonać, a tu trzeba inteligencji, żeby nie walić ‘głową w szkło’ dosłownie i w przenośni, ale skojarzyć dość abstrakcyjny w tym kontekście sznurek i wykorzystać go jako narzędzie. Przy okazji stwierdzono, że osobniki znacznie różniły się czasem potrzebnym do ‘wpadnięcia’ na pomysł ze sznurkiem (czyli różniły się inteligencją), a także, że ptaki które widziały jak robią to inne, już umiejące, najczęściej od razu próbowały wykorzystać ten sposób”.
Na pytanie Kacpra można więc odpowiedzieć tak: nie ma pewności, czy sikorki są mądre, ale na pewno nie są głupie.
I jeszcze krótkie wyjaśnienie. Kiedyś na blogu odpowiadałem na pytanie „Czy krab myśli?”. Zagadka „Czy sikorki są mądre?” może się wydać podobna, ale tak nie do końca jest. W pierwszym wypadku pisałem o świadomości zwierząt, czyli wiedzy o własnych uczuciach, o tym, że się jest i o tym, co inni myślą o nas. Teraz skupiłem się na inteligencji, czyli rozwiązywaniu zagadek i zdolności uczenia się. Choć obie zdolności często idą w parze – zwierzę świadome siebie zwykle jest też inteligentne – to jednak są to inne cechy. Wcale nie muszą się ze sobą łączyć. Stąd różne odpowiedzi.
A zdjęcie sikorki bogatki, zamieszczone na górze, pochodzi ze strony Wikimedia Commons.


5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Tak się składa, że do mnie przylatują co zimę dwie sikorki bogatki. Ojciec zawsze na tarasie wiesza im dwa małe kawałeczki słoninki. Kiedy przyleciały pierwszy raz, tzn. 3 lata temu były bardzo płochliwe i nieufne. Wystarczyło, że ktoś w domu lekko poruszał się za zamkniętym oknem i ponadto firaną(w odległości około 4 metrów), a one się płoszyły. Teraz po trzech latach, można je obserwować z odległości około 2,5 metra poruszając się za oknem i bez firany(okna nie próbowałem otwierać :-) ). Świadczy to o tym, że sikorki już się do nas przyzwyczaiły i nieco nam zaufały, prawdopodobnie są to te same osobniki. Niekoniecznie świadczy to o ich mądrości, ale na pewno o zdolności prostego myślenia i uczenia się akceptowania obecności ludzi. Kto wie, może są mądrzejsze od co poniektórych ludzi ;-)
Radek

przerabianie zdjęć pisze...

Podobnie co u poprzednika tylko nadal są nieufne po 4-5 latach od pierwszej wizyty.

Zorro 009 pisze...

Pytanie u mnie aktualne, bo w zeszłym roku na jesieni zawiesiliśmy sikorkową budkę, a już na wiosnę wprowadziła się pierwsza para. Właśnie jest w trakcie wychowywania pierwszego tegorocznego potomstwa. Budka jest bezpośrednio za oknem (mieszkamy w kamienicy), sikorki nas najwyraźniej zaakceptowałay (ani one, ani my się nie wyprowadzamy) i nie wlatują do budki jedynie wtedy, gdy na parapecie urzędują dzieci, obserwujące śmieciarę. Wtedy sikorka siedzi na drzewie naprzeciwko okna i wrzeszczy na nas, żebyśmy się chowali, bo ona leci właśnie z pokarmem dla dzieci. Polecam taką bezpośrednią formę obserwacji. To nie jest trudne.

Anonimowy pisze...

Od dwóch godzin młoda sikorka "atakuje" zamknięte okno jakkby chciała się dostać do środka.
Robi to z pobliskiego drzewa gdzie chwilami odlatuje i ponawja atak. Chwyta się też nerwowo ram okiennych i zaglada przez szybę. Już kilka razy tak gruchneła w szybę ,że oszołomiona aż przysiadała na parapecie. O co chodzi i jak się zachować ?

Anonimowy pisze...

Kilka dni temu (mamy już jesień) przez uchylone okno wleciała sikorka. Moja kotka od razu się zainteresowała, a ja zorientowałem się dopiero słysząc dziwny, niecodzienny dźwięk. Poszedłem do drugiego pokoju i zobaczyłem kotkę uganiającą się za ptakiem. W pewnym momencie sikorka uczepiła się zaschniętych palemek. Kotkę wyniosłem z pokoju, zamknąłem przed nią drzwi. Palemkę, do której przyczepiona była sikorka, wyniosłem na parapet. Ale sikorka odlecieć nie chciała, była totalnie przerażona, po prostu czekała na śmierć. Odczepiłem ją od palemki, postawiłem, a raczej położyłem na parapecie. Sztywna, z uchylonym dziobem, jak martwy ptak ze skeczu Monty Pythona. Przewracała się na bok. I tylko oczy się ruszały. Myślałem, że może kotka uszkodziła jej skrzydła, bo były lekko potargane. Poszedłem do kuchni po kawałek wędliny, wiem, że sikorki są niemal wszystkożerne. Otworzyłem okno by podać ów kawałek wędliny, ale w tym momencie sikorka się jakby ocknęła i po prostu odfrunęła w stronę drzew.
Ogólnie byłem zaskoczony, że tak łatwo popadła jakby w stupor pod wpływem zagrożenia. Zastanawiałem się czy może też serce z przerażenia nie wysiadło. Ale ostatecznie mam nadzieję, że wszystko się dobrze skończyło.