11.2.10

Jak powstaje echo?


Ech, już czekamy na wiosnę! Tym razem więc zignoruję zimę i wrócę do wspomnień z Beskidu Niskiego. Pewnego dnia wędrowaliśmy pełną uroku doliną. Ścieżka prowadziła lekko zrudziałą łąką, którą po obu naszych stronach zamykał ciemny las. Było późne lato, słońce grzało, koniki polne grały, trzmiele buczały, muchy brzęczały. Mimo tak pięknego dnia, Ida miała zły humor i awanturowała się właściwie bez szczególnego powodu. Bywa.
Nagle zatrzymałem się, bo coś dotarło do mojego uszu.
- Słyszysz, Ida? Jakaś dziewczynka płacze tak samo jak ty – powiedziałem.
- Gdzie? – Ida spytała przez łzy.
- No, tam, w lesie – wskazałem w stronę ściany drzew. – Posłuchaj.
Wszyscy zamilkliśmy.
- Może to było echo? – spytała w końcu mama Idy i Kacpra.
- Może to było echo? – od strony las dobiegło nas to samo zdanie, jedynie nieco cichsze. A zatem prawda. To było echo. Ale jakież wyraźne! Zdanie dotarło do nas całe, w dobrej głośności. Zaczęliśmy więc dalej testować jego możliwości.

- To ja, Kacper – powiedział Kacper.
- To ja, Kacper – odparło echo.
Ida krzyknęła. Identyczny krzyk dobiegł nas z lasu. Irena zaśpiewała krótki fragment piosenki. Usłyszeliśmy go w idealnej powtórce. Ja wrzasnąłem. Echo grzecznie powtórzyło. To nas tak rozochociło, że przekrzykiwaliśmy się jedno przez drugie. Echu to w ogóle nie przeszkadzało. Uprzejmie powtarzało każdy dźwięk, który mu podsyłaliśmy. Tak pięknego echa nie słyszeliśmy jeszcze nigdy!
- Dobra, chodźmy już, bo nie zdążymy przejść naszego szlaku – zmitygowałem w końcu naszą rodzinkę. Z ociąganiem się, ale wszyscy ruszyli w dalszą drogę. I tylko dzieci koniecznie chciały się dowiedzieć, jak echo powstaje.
W wyjaśnieniu zagadki pomógł mi wspominany już tutaj Tomek Rożek. Otóż gdy wydajemy jakikolwiek dźwięk, w tym krzyk, mowę czy śpiew, to wprawiamy w drgania cząsteczki powietrza. One poruszają się tam i z powrotem i wprawiają w drgania sąsiednie cząsteczki. W ten sposób fala dźwiękowa przemieszcza się. Gdy napotyka na swej drodze przeszkodę – skałę, ścianę lub pnie drzew – może się od niej odbić i wrócić do nas. Jeśli przeszkoda była bardzo blisko, to fala dźwiękowa powróci na tyle szybko, że zleje się z naszym głosem i w sumie jej nie usłyszymy. Jeśli przeszkoda jest nieco dalej, to fala dźwiękowa wróci, gdy już skończyliśmy mówić lub krzyczeć. Wtedy ją usłyszmy. I to jest właśnie echo.
Powietrze, które przenosi falę, trochę ją wytłumia. To dlatego, gdy ktoś do nas woła z bardzo daleka, nie słyszymy go. Tak samo jeśli echo dotrze do nas jako fala odbita od odległej przeszkody, też go nie usłyszymy. Właściwości powietrza też mają wpływ na jakość echa. Zależnie od wilgotności czy temperatury, może ono wytłumiać dźwięk bardziej lub mniej. To dlatego o różnych porach dnia w tym samym miejscu echo może być głośniejsze lub cichsze.
Przekonaliśmy się o tym, wracając z naszej wycieczki. Szliśmy tą samą drogą, więc już z góry cieszyliśmy się, że znów pobawimy się z „naszym” echem. Tym razem jednak nas zupełnie rozczarowało. Było takie słabiutkie. W dodatku gdzieś się zgubiła mama Idy i Kacpra. Szybko więc opuściliśmy to miejsce i pognaliśmy na poszukiwanie zaginionej.
Ale do dziś wspominamy to beskidzkie echo. Obiecujemy sobie, że jeszcze tam wrócimy. I to o takiej porze, że będzie najgłośniejsze na świecie!

A na górze zamieszczam filmik, który obala dość powszechny mit. Wiele osób twierdzi bowiem, że kwakanie kaczki nie wywołuje echa. To nieprawda. Tyle że fala echa kwakania jest niemal identyczna z samym „gadaniem” kaczki. Dlatego ucho człowieka ma kłopoty z jej odróżnieniem od właściwego kwakania. Dowód na górze.

Brak komentarzy: