26.2.10

Czy krab myśli?

- Tato, a czy krab myśli? – zapytał Kacper.
Pół godziny wcześniej skończyliśmy czyszczenie akwarium, w którym trzymamy pięknego kraba tęczowego. Ten oficjalnie padlinożerny, a tak naprawdę wszystko-, czy wręcz śmieciożerny skorupiak jest dość łatwy w hodowli. Mamy go już prawie dwa lata i wciąż wygląda na zadowolonego (obok jego zdjęcie). No, prawie zadowolonego. Gdy odszorowaliśmy ścianki jego akwarium z glonów, gdy wymyliśmy filtr, kamienie jego schronienia i nalaliśmy mu czystej wody, jakoś jakby stracił humor. I ten widok kraba wzbudził w Kacprze podejrzenia.
- Boję się – wyjaśniał – że on teraz myśli, że zmarnował sobie życie… Bo przecież całe przesiedział w takim akwarium. Tato, czy on może myśleć?

Ha, pytanie, czy zwierzęta myślą, należy chyba do jednych z największych zagadek nauki. Najlepiej byłoby spytać kraby, foki czy gęsi wprost. Ale tego nie umiemy. Trzeba więc szukać jakichś innych oznak zdolności do myślenia. Jednym z nich jest stopień rozwoju układu nerwowego, czyli zespołu tych komórek, które odpowiadają za przetwarzanie informacji. Im jest ich więcej, ułożonych w struktury przypominające mózg, tym większa szansa, że zwierzę myśli. Ale to wciąż szansa, a nie pewność. Tę można dopiero zyskać sprawdzając umiejętności zwierząt. Wiadomo, im inteligentniejsze, tym lepiej potrafią poradzić sobie w labiryncie czy rozwiązać przeróżne zagadki, podsuwane im przez naukowców. Ale nawet jeśli świetnie zdają takie testy, to wciąż nie ma pewności, że myślą.
Dlatego ostatnio naukowcy skupili się na badaniu dwóch innych umiejętności. Pierwsza z nich to świadomość samego siebie. Człowiek nabywa ją w wieku około 2 lat. Wszystkie małe dzieci mówią przecież o sobie „Kacper zrobił”, „Ida zrobiła”. Dopiero w pewnym momencie zaczynają używać zdań „ja zrobiłem”, „ja zrobiłam”. To ogromny skok w rozwoju. Udało się go pokonać jedynie nielicznym zwierzętom. Sprawdza się go za pomocą eksperymentu z czerwoną kropką. Zwierzę usypia się, maluje mu się na czole czerwoną plamę, a potem, gdy się obudzi, sadza się je przed lustrem. I teraz trzeba je obserwować. Jeśli próbuje zdrapać czerwoną plamę ze swego odbicia w lustrze, to znaczy, że nie ma świadomości siebie. Jeśli jednak, patrząc na lustro, dotyka własnego czoła i je czyści, to znaczy, że opuściło już etap „zwierzę jest brudne” i weszło na poziom „ja jestem brudne”. Zaczyna myśleć!
Kolejnym etapem rozwoju jest „teoria umysłu”, czyli myślenie o tym, co myślą inni. My, ludzie, robimy to codziennie. U zwierząt trudniej to zbadać. Najczęściej o jej istnieniu wnioskuje się na podstawie zdolności do… oszukiwania. Dzięki temu wiemy, że o tym, co myślą inni, myślą niektóre gatunki ssaków naczelnych – szympansy czy rezusy. Prawdopodobnie mogą się nią poszczycić delfiny. Niektórzy podejrzewają, że to cecha kruków oraz pokrewnym im gatunków ptaków. Najbardziej śmiali doszukiwali się tej umiejętności u kałamarnic. Pisałem o tym kiedyś w „Focusie”, w artykule „Kto nas zastąpi?”.
A jak z krabami? Jak na skorupiaki mają one dość dobrze rozwinięty układ nerwowy. Posiadają nawet spory mózg głowowy oraz dużą masę komórek nerwowych w tułowiu. Inteligencją też potrafią czasem błysnąć. Naszemu krabowi zdarzyło się rozmontować filtr w akwarium. Zdaje się, że przeszkadzał mu hałas, jaki się z niego wydobywał. Innym razem wspiął się i dotarł do otworu w pokrywie akwarium, przez który do środka wchodzi kabel filtra. Już wystawiał na zewnątrz szczypce, gdy go zobaczyliśmy. Ale to wciąż za mało, by uznać go za świadomego siebie. Nie znalazłem informacji, by ktokolwiek robił na nim test czerwonej kropki. Może więc powinniśmy my to zrobić?
Tylko co zrobić, jak się okaże, że on naprawdę myśli? I że rzeczywiście jest załamany, bo zmarnował sobie życie?
Oj, chyba lepiej o tym nie myśleć.


Brak komentarzy: