28.1.10

Jak szybko rosną drożdże?

Wchodząc do domu, wyczułem niepokojąco intensywny zapach alkoholu. Doprowadził mnie on do pokoju Kacpra. Nieco przestraszony zajrzałem do środka. Na parapecie stała miska. To z niej buchały alkoholowe opary. I wtedy dopiero zrozumiałem, co się stało. Prawdę mówiąc, nieco mi ulżyło. Choć w życiu nie spodziewałem się, że to się tak zakończy.
Początkiem całej sprawy była pizza, którą razem robiliśmy. Dostaliśmy nowy przepis. Prosty na szczęście. Ale do ciasta trzeba było dodać drożdże, potem je odstawić w ciepłe miejsce i poczekać aż urośnie. I to właśnie zafascynowało dzieci. – Co to w ogóle są drożdże? Jak szybko rosną? Co robią, że dzięki nim rośnie ciasto? – pytały.

Po kolei, po kolei! Po pierwsze, drożdże są grzybami. Ale jednokomórkowymi. Nigdy nie tworzą pięknych owocników, które tak chętnie ludzie zbierają w lesie. Zawsze mają postać pojedynczych komórek. Tak drobnych, że widocznych dopiero pod mikroskopem (na górze zdjęcie). Nowy organizm najczęściej powstaje poprzez pączkowanie. Na jednej komórce drożdży tworzy się wówczas małe wypuklenie, które stopniowo się powiększa. Gdy wreszcie osiągnie dostateczną wielkość, oddziela się i rozpoczyna samodzielny żywot. W dobrych warunkach drożdże mogą się tak rozmnażać co 20 minut.
Ale to wcale nie ich szybki wzrost odpowiada za spulchnianie ciasta. Wręcz odwrotnie, drożdże, które się prędko rozmnażają, nie sprawdzają się w tej roli. Najlepiej działają te, które rosną powoli i mają dużo cukru. Wtedy skupiają się na jedzeniu, a nie rozmnażaniu. A ich podstawowym pokarmem są właśnie cukry. To z nich wydobywają niezbędną do życia energię. Co prawda my, ludzie, również. Tyle że u nas dzieje się to dzięki połączeniu cząsteczki cukru z tlenem. W ostatecznym rachunku zostaje z niego dwutlenek węgla oraz woda. Natomiast drożdże wydobywają energię w procesie fermentacji. W efekcie powstaje dużo dwutlenku węgla oraz alkoholu. I to właśnie dwutlenek węgla prowadzi do spulchnienia ciasta. Im intensywniej drożdże się zajadają, tym więcej tworzą bąbelków gazu. Grzęzną one potem w gęstej masie, przez co podnoszą ją i powiększają jej objętość. Gdyby nie dwutlenek węgla, ciasto byłoby gęste i płaskie. A coś takiego zwie się zakalcem.
Moja opowieść o drożdżach bardzo zafascynowała Kacpra. Chciał sprawdzić, czy rzeczywiście te grzyby rosną w tak szybkim tempie. Przygotował więc prawdziwy eksperyment. W ciepłej wodzie rozpuścił kawałek kostki drożdży. Do tego dodał kilka łyżek cukru – żeby grzyby miały co jeść. Całość zamieszał i postawił na parapecie, tuż nad kaloryferem, bo drożdże nie rozmnażają się i nie fermentują w niskiej temperaturze. Tak spreparowany eksperyment obserwował kilka dni. W misce wkrótce rzeczywiście pojawiły się liczne bąbelki gazu. A potem po mieszkaniu zaczął się rozchodzić zapach alkoholu. Bo zapomniałem Kacprowi dodać, że w wyniku fermentacji drożdże – oprócz dwutlenku węgla – wytwarzają też sporo alkoholu. Dlatego są używane nie tylko do pieczenia ciast, ale również do produkcji piwa, wina i wódki. I właśnie ten proces niechcący uruchomił mój syn na swoim parapecie.
- Kacper, normalnie zrobiłeś bimber! – oznajmiłem mu.
- A co to jest bimber? – zdziwił się.
- To taka wódka wytwarzana w domu – wyjaśniłem.
- Naprawdę? Naprawdę zrobiłem bimber? Ojej! – wyglądał na bardzo z siebie zadowolonego.
Na szczęście chwilę potem wylał całość miski to toalety. Uff…

Więcej o drożdżach na stronach „Yeast Treatise”, Yeast Production oraz Wikipedii. Zdjęcie komórek drożdży zamieszczone na górze wpisu pochodzi z Wikimedia Commons.


1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Ale się uśmiałam, bo dzisiaj zrobiłam coś identycznego, tylko zapach alko unosił się już po jednym dniu, może to jeszcze nie był bimber ale pachniało piwem ☺oczywiście miało być ciasto...Natalia