5.1.10

Dlaczego płatki śniegu wyglądają jak gwiazdki?

Taką właśnie zimę lubię. Mróz nie tęgi, ale wystarczająco duży, by ściąć wodę w lód i poprószyć śniegiem po świecie. Święta i Nowy Rok spędziliśmy na Podlasiu. Narew wylała, potem zamarzła i piękne lodowisko ciągnęło się kilometrami przez całą dolinę. Ech, fajnie było tak wędrować, brodząc w śniegu. Podczas jednej z wypraw Kacper zaczął opowiadać: - A wiesz co tato? Dzisiaj widziałem jak na plecy jednemu panu spadł śnieg i on wyglądał jak gwiazdki, o zobacz, jakie duże – pokazał.
- E, tam, takie duże nie mogły być – byłem pełen niedowierzania.
- A właśnie że były! Naprawdę!– mój syn nie ustępował. – I miały kształt gwiazdek. Ciekawe, dlaczego płatki śniegu tak wyglądają?

Otóż, gdy woda zamienia się w lód, to jej cząsteczki łączą się ze sobą szóstkami, tworząc sześciokąt. Ta figura nie jest oczywiście widoczna gołym okiem. Ale jeśli obok siebie układają się kolejne szóstki cząsteczek, to powstaje bryła, którą już da się zobaczyć. Tak właśnie dzieje się w chmurach. Tam – jak już tu na blogu kiedyś pisałem – dociera para wodna, czyli woda w stanie gazowym, która może się skraplać do postaci ciekłej. Ale zimą najczęściej od razu zamienia się w stan stały, czyli lód. Kryształki tworzą się wokół różnych drobinek pyłu. To wokół nich stopniowo narasta lód. Przybiera on wówczas kształt blaszek, płytek, słupków, igiełek, ale najczęściej właśnie gwiazdek. To, jaką formę przyjmie kryształek, zależy od ilości pary wodnej w powietrzu i od temperatury. Gwiazdki powstają, gdy jest wilgotno, ale temperatura spada tylko nieznacznie poniżej zera stopni Celsjusza. Lód, który tworzy się w takich warunkach z pary wodnej, przyczepia się do sześciu ramion. Wydłużają się one, rozgałęziają i obrastają w ornamenty. „Każda gwiazdka krystalizuje indywidualnie, jest więc poddawana ciągle zmieniającym się czynnikom temperatury, ciśnienia, ruchu powietrza i zawartości pary wodnej. A są one różne w różnych częściach nawet tej samej chmury” – pisze Jacek Jania w książce „Zrozumieć lodowce”. To dlatego poszczególne gwiazdki tak bardzo różnią się od siebie, że praktycznie nie sposób znaleźć dwóch takich samych. Gdy osiągną już na tyle dużą wielkość i masę, że nie są w stanie utrzymać się w chmurze, spadają w postaci śniegu.
Również płatki śniegu innych kształtów często zachowują postać sześcioboczną lub sześcioramienną. W książce Jacka Jani wyczytałem, że tę formę można też dostrzec w taflach lodu. Jak się spróbuje je rozbić, to podobno powstają sześcioramienne rysy (czasem trójramienne). Sprawdziliśmy. Właściwie niechcący. Po prostu koleżanka Idy i Kacpra, Ewelina, która towarzyszyła nam w wędrówce, w pewnym momencie wywaliła się jak długa. Chrupnęło – na szczęście to lód pękł, a nie jej kości. A rysy ułożyły się elegancko we wzór sześcioramienny. Zupełnie jak śniegowe gwiazdki.
Potem lód pękł pode mną. Tym razem jednak powstała tylko jedna rysa. Za to bardzo długa. Dalej już nie eksperymentowaliśmy. Żałuję bardzo, bo nie możemy powtórzyć tych doświadczeń. Wróciliśmy już do Warszawy.
A na górze zdjęcie różnych płatków śniegu z Wikipedii.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

widzę że nie tylko Pana dzieci są ciekawe tego wzoru, mnie też to zaciekawiło jakiś czas temu :)
a przy okazji, może wie Pan dlaczego śnieg jest biały?

Pikinini pisze...

Takie naturalne płatki śniegu, to najpiękniejsze rzeźby lodowe na świecie.
Ciekawa jestem, czy jakiś artysta próbuje je naśladować, muszę poszukać.