30.11.09

Tata, to co dziś poczytamy?

„Pompika! Teraz Pompika!” – zawołała Ida, gdy zasiedliśmy do obiadu. Od dawna praktykujemy obyczaj, że gdy dzieci jedzą posiłek, to ja czytam im jakąś książkę. Niektórych z naszych gości wprawia to w podziw („Ojej, jakie to urocze!”), innych oburza („To tato nie ma czasu, żeby czytać wam o innych porach dnia?!”), ale my się tym nie przejmujemy. Stało się to dla nas rodzajem rytuału rodzinnego, który wszyscy lubimy i z którego rezygnować nie zamierzamy. Czytamy przeróżne książki i już mamy za sobą naprawdę pokaźną biblioteczkę. Zwykle jeszcze przed końcem lektury przygotowujemy sobie następną. Czasem dzieci pytają wówczas „Tata, to co dziś poczytamy?”. Innym razem przekrzykują się przekonując mnie, do jakiej lektury powinienem się zabrać. Bywa, że się kłócą. Ostatnio jednak były zdumiewająco zgodne.
Niedawno dotarł do nas prezent od mojego kolegi, dr. Tomasza Samojlika, pracownika naukowego Zakładu Badania Ssaków PAN w Białowieży. Rok temu Tomek wydał przesympatyczną książeczkę „Żubr Pompik”, którą recenzowałem na łamach „Gazety Wyborczej”. Ida i Kacper bardzo polubiły przygody małego żuberka. Gdy więc zobaczyły, jak z koperty świeżo wydane dwie nowe książeczki o Pompiku, natychmiast zażądały, by właśnie je teraz przeczytać. Chętnie się ich posłuchałem. Seria ta bowiem w zabawny sposób opowiada o przygodach młodego żubra Pompika i jego siostry Polinki. Kudłate rodzeństwo poznaje las i zwierzęta w nim żyjące. Słuchając, co im się wydarza, dzieci świetnie się bawią, a przy okazji uczą wraz z żuberkami o przyrodzie.
Książki mego kolegi cieszą mnie tym bardziej, że przyświeca im bardzo podobna idea, co mojemu blogowi. Obaj – choć na różne sposoby – staramy się łączyć opowieści o przygodach z popularyzacją nauki czy wiedzy o przyrodzie. A nie jest to bardzo powszechny obyczaj. Na szczęście, nie jesteśmy w tym dziele tak zupełnie osamotnieni. Mamy też paru wielkich poprzedników. Moim hobby stało się wręcz wyszukiwanie autorów książek, którzy tym się zajmują teraz lub zajmowali dawniej. Dla – jak mawia Kacper – „dzieci w średnim wieku” polecam na przykład powieści Lucy i Stephena Hawkingów: „Jerzy i tajny klucz do Wszechświata” oraz „Jerzy i poszukiwanie kosmicznego skarbu”. Bohater obu z nich przeżywa fascynujące przygody, a jednocześnie zdobywa najnowszą wiedzę o kosmosie. Pierwsza książka z tej serii podbiła nas zupełnie. Druga trochę mniej, ale i tak przeczytaliśmy ją z przyjemnością.
Po polskiej przyrodzie z kolei oprowadzają książki bardzo znanej swego czasu Marii Kownackiej. Dziś jest trochę zapominana – być może dlatego, że sporo jej książek się już zestarzało. Tak popularne niegdyś „Przygody Plastusia” są nie do końca zrozumiałe dla współczesnych dzieci. Mnóstwo tam odnośników do kleksów, stalówek i kałamarzy, czyli rzeczy zupełnie nieznanych pokoleniu komputerowców. Na szczęście, w miarę dobrze trzyma się jeszcze „Rogaś z doliny Roztoki”. Ale najlepiej czytało się nam napisaną przez Marię Kownacką razem z Kazimierzem Garstką powieść o przyrodzie Bieszczadów „Na tropach węża Eskulapa”.
Ida i Kacper chętnie też słuchali serii książek o przyrodzie Hanny Zdzitowieckiej, z której ich ulubioną stała się „Nad wodą”. Podobały im się również książki Bohdana Dyakowskiego „Sąd nad żabami” i „Królowa górskiego źródła”.
Wciąż jednak nie zaryzykowałem lektury im książek Erazma Majewskiego, choć traktuję go jako mistrza. To właśnie jego powieść „Doktor Muchołapski”, wydana pod koniec XIX wieku, przetarła w polskiej literaturze szlaki dla popularyzacji nauki poprzez przygodowe opowieści. W tamtych czasach to był prawdziwy majstersztyk. Dziś jednak jej staromodny styl chyba nie znalazłby uznania u młodych czytelników. Nie czytam też dzieciom „Lata leśnych ludzi” Marii Rodziewiczówny, choć swego czasu była to moja ulubiona książka. To od niej uczyłem się lubić przyrodę. Jej treść sprawia jednak pewien kłopot. Głównie chodzi mi o podejście do przyrody. Za słuszne uważa się tam na przykład zabijanie strasznego rysia. Dziś wiemy, że by chronić i lubić przyrodę trzeba szanować ją całą, razem z jej roślinożercami, drapieżnikami i pasożytami. Nawet jeśli jej prawa wydają nam się okrutne.
A gdyby ktoś z Państwa znał inne lektury, które udanie łączą popularyzację nauki lub wiedzy o przyrodzie z barwną opowieścią, bardzo proszę o wpisywanie swoich sugestii w komentarzach. Będziemy przeszczęśliwi, mogąc kiedyś przeczytać te książki podczas obiadu.



5 komentarzy:

Pikinini pisze...

Czytanie przy jedzeniu - POPIERAMY:) Bardzo podobają mi się słowa Małgorzaty Musierowicz "Lepiej czytać przy jedzeniu niż nie czytać wcale";)
My też mamy swoją ulubioną porę wspólnego czytania, a przy jedzeniu każdy próbuje czytać "na własną rękę";)
O Pompiku jeszcze nie słyszałam - BARDZO DZIĘKUJĘ za informację. Książka powinna sie przecież znaleźć w naszym sklepiku.
Z książek przygodowo-przyrodniczych wymienię jedne z moich ulubionych:
- "Wśród naszych łąk i borów" (A.Lewicka) - mam baardzo stare wydanie, które czytałam jeszcze z tatą (!!!)
- "Szara wilczyca", "Włóczęgi północy" Curwooda
- seria o Tomku Wilmowskim
- J. Verne oj dużo, dużo
- dla mniejszych dzieci "Z przygód krasnala Hałabały" L. Krzemienieckiej - chciałam mieszkać w takiej dziupli po wiewiórce;)

Wojciech Mikołuszko pisze...

Ojej, dziękuję za tyle propozycji. Szczególnie ta Lewicka mnie zaintrygowała - muszę jej poszukać na Allegro. Ale rozejrzę się za Krzemienicką. A o Curwoodzie i Vernem jakoś zapomniałem, choć sam w dzieciństwie czytywałem ich książki namiętnie. Dziękuję gorąco!

Wojciech Mikołuszko pisze...

Przypomniały mi sie jeszcze dwie książki - dla trochę starszych dzieci, ale bardzo fajne i nowe. Idusi i Kacprowi już je przeczytałem. Obie napisał Carl Hiaasen, dziennikarz ze słonecznej Florydy, a tytuły noszą "Sówki" oraz "Plusk". Polecam!

Sullivan pisze...

Dla mnie absolutnym hitem, esencja mojego dziecinstwa byla czytana z tata “Tajeminca Nocy leśnej” (zbior opowiadan o roznych zwierzetach i ich zwyczajach aut. Witali Biańki) wydana w 1952? Moze byc trudna do zdobycia, ale warto poszukac, polecam!
Pozdrowienia zza wielkiej wody!

Wojciech Mikołuszko pisze...

@ Sullivan - dziękuję. Poszukam tej książki na Allegro.