8.11.09

Gdzie się podziały zwierzęta?

Przyznam się, że nawet bawią mnie takie zajęcia. Organizowałem je już parokrotnie. Niedawno wymyśliłem temat „Przyroda jesienią” i kilka dni temu poprowadziłem go w klasie Idusi. Najpierw wyjaśniłem dzieciom, skąd w ogóle biorą się pory roku, a potem wybraliśmy się na krótką wycieczką do Lasku Kabackiego. Koledzy i koleżanki Idy mieli szukać śladów życia i sprawdzać, co się z przyrodą dzieje jesienią. Pierwsze, co ich uderzyło po wejściu do lasu, to cisza i brak zwierząt.
Dopiero po dłuższej chwili jeden z chłopaków usłyszał jakieś ciche popiskiwania. Gdy zwrócił na nie naszą uwagę, również inne dzieci dosłyszały te głosy. Co bardziej spostrzegawczym udało się nawet dostrzec ruch w koronach drzew. To sikorki uwijały się w poszukiwaniu pokarmu. Z kolei wokół paśnika (zdjęcie na dole) dzieciaki dostrzegły pogryzione kawałki ogórków i marchewek. Znak, że sarny lub dziki niedawno tu przychodziły i korzystały z jedzenia zostawianego przez leśników. Generalnie jednak rzeczywiście w lesie panowała cisza. Większość ptaków odleciała przecież do ciepłych krajów. Nie słychać było też brzęczenia owadów, które latem rozbrzmiewa niemal bez przerwy. „Może robale też odleciały do ciepłych krajów?” – zastanawiał się jeden z kolegów Idy. Nie, owady raczej nie odlatują. Jeśli mają skrzydła, to zwykle zbyt słabe, by wybrać się na tak długą podróż. Udaje się to tylko nielicznym gatunkom. Zdecydowana większość zostaje w kraju. Gdzie więc się podziewają?
Ruszyliśmy więc na poszukiwania „robali”, czyli wszelkich bezkręgowców. Pierwsza coś odkryła Ida. Pogrzebała w liściach na dnie lasu i znalazła jednego chrząszczyka oraz dżdżownicę. Zachęceni jej przykładem również inni uczniowie zabrali się do roboty. Wkrótce widzieliśmy już pajęczynę, w którą zaplątało się kilka mszyc. Potem kosarza i jeszcze kilka owadów. W sumie niewiele. Wszystkie „robale” były przy tym dość niemrawe. Przeciwnie do nas czy do ptaków nie wytwarzają stałej temperatury ciała. Mówi się, że są zmiennocieplne, czyli mają taką zmienną ciepłotę – mniej więcej taką, jaka panuje w środowisku. A ponieważ w listopadzie jest dość chłodno, i one się wyziębiają. Z powodu zaś niskiej temperatury ciała nie mogą się szybko poruszać. I to jest jeden z głównych powodów, dla których muszą się jakoś chronić przed nadchodzącą zimą. Część z dorosłych „robali” ginie jesienią. Zostawiają jedynie jajeczka, których zadanie polega na dotrwaniu do wiosny. Inne gatunki zimę przeżywają w postaci larw lub poczwarek. Ukrywają się one wówczas pod ziemią, w dziuplach, zakamarkach kory, wśród liści lub w ludzkich siedzibach. Takie same sztuczki stosują te zwierzęta, które jednak postanawiają przetrwać najtrudniejszy czas w postaci dorosłej. Też ukrywają się i zapadają w stan letargu. Liczą, że uda im się pozostać niezauważonymi przez całą zimę. Bywa to jednak trudne. Właśnie te ptaki, które, jak sikorki spędzają zimę w kraju, specjalizują się w wyszukiwaniu takich poukrywanych gdzieniegdzie przysmaków. Latają stadkami i oglądają każdą gałązkę czy załomek kory. I rzeczywiście, sporo udaje im się znaleźć. Dzięki temu mogą dotrwać do wiosny.
Bardzo mi się podobało, że dzieci tak zaangażowały się w poszukiwanie zwierząt w lesie. Naprawdę je to ciekawiło. Ida przygotowała nawet obrazek – trochę rysunek, trochę wyklejankę – z widokiem jesiennego lasu. A mnie jeszcze czeka podobna wycieczka z klasą Kacpra. Bardzo jestem ciekaw, jakie zwierzęta tym razem uda nam się zobaczyć.



3 komentarze:

Konstatanty pisze...

A ja wykopałem ropuchę ostatnio. Jakieś 20 cm pod ziemią. Idzie zima.

Przy okazji chciałem zapytać o to, czy można zobaczyć dźwięk? Nie interesują mnie jednak fale stojące generowane w różny sposób i ich niezwykłe wzory. Przyszło mi do głowy, ze gdyby wziąć jakąś super kamerę (Phantom V12 rejestruje milion klatek na sekundę, ale pewnie wystarczy coś prostszego), więc gdyby taką kamerą zarejestrować dobrze oświetlone zadymione pomieszczenie w chwili, gdy włączamy generator dźwięku, to przecież dźwięk, jako zagęszczenia ośrodka, dałby efekt zagęszczenia dymu.
Byłoby widać taką falę czy nie? Nie znalazłem takiego eksperymentu w internecie.

Konstatanty pisze...

To znowu ja. Policzyłem, że przy prędkości dźwięku, na przestrzeni metra można zrobić trzy zdjęcia czoła fali kamerą 1000 fps. Więc to, jeżeli się nie pomyliłem, chyba możliwe do wykonania.

Wojciech Mikołuszko pisze...

Dziękuję za komentarza. Pana pytania jak zwykle trudne. Ale może uda mi się znaleźć odpowiedź :)
Pozdrawiam