8.10.09

Jak działa szczepionka?




Nie, nie okłamałem Kacpra! Nigdy tego nie robię. Ale gdy podpisywałem zgodę, by w szkole podano mu szczepionkę, nie powiedziałem całej prawdy. „Zanieś to oświadczenie pani pielęgniarce” oznajmiłem mu tylko. „A co to jest?” zapytał mój dociekliwy syn. „A takie tam… – kręciłem. – Idź już zresztą, bo znowu spóźnisz się do szkoły. No, szybko!”.
Bałem się mu powiedzieć całą prawdę, bo dobrze pamiętałem zeszły rok, gdy w szkole podano mu pierwszą dawkę szczepionki przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu A. Tę chorobę zwie się też żółtaczką pokarmową. Wywołuje ją wirus, który przedostaje się do organizmu najczęściej wraz z jedzeniem – szczególnie brudnym lub niedogotowanym. Objawy bywają nieprzyjemne: nudności, wymioty, ból brzucha, mięśni, swędzenie skóry, czasem uszkodzenie narządów wewnętrznych. Uznałem więc, że warto Kacpra przed takimi przygodami zabezpieczyć. Mój syn jednak bardzo się wtedy przestraszył strzykawki. Na jej widok rozpłakał się. W końcu usiadłem razem z nim w gabinecie pielęgniarskim i przytrzymywałem go w czasie zabiegu. Sądziłem więc, że w tym roku, gdy Kacper jest już w drugiej klasie i czeka go druga dawka tej samej szczepionki, sytuacja się powtórzy. Tyle że ja nie będę mógł być przy nim w czasie zastrzyku.
Ale gdy odebrałem Kacpra ze szkoły, okazało się jak bardzo się pomyliłem. „Miałem szczepionkę!” – krzyknął radośnie mój syn. „O zobacz, tu mam ślad” – odsłonił ramię. Ale widniała tam nie czerwona kropka, jak zwykle po zastrzyku, ale kreska. „Wygląda jakby pielęgniarce obsunęła się strzykawka” – powiedziałem z niepokojem. „Chyba tak – odparł Kacper. – Ale i tak w ogóle nie płakałem. A teraz już nie będę chorował na żółtaczkę! Nie będę chorował!” – cieszył się. Takiej reakcji w życiu się nie spodziewałem. Po prostu zaniemówiłem. „Tato – dodał po chwili Kacper – a jak działa szczepionka?”
Nasze ciało ma specjalny system obrony, który atakuje zarazki. Jeśli jednak w organizmie pojawią się chorobotwórcze bakterie czy wirusy, organizm nie zawsze zwalcza je od razu. Zarazki mają więc trochę czasu, by się rozmnożyć, wywołać nieprzyjemne obawy czy nawet uszkodzić niektóre narządy. I to właśnie odczuwamy jako chorobę. Choć armie organizmu działają z pewnym opóźnieniem, to na wojnę idą z potężną bronią: przeciwciałami. Ich zadaniem jest precyzyjne rozpoznanie wroga i oznakowanie go. To dopiero pozwala komórkom-zabójcom na dotarcie do niebezpiecznych intruzów i ich całkowite zniszczenie.
Przeciwciała krążą w naszym ciele od urodzenia. Mamy ich mnóstwo rodzajów, ale zwykle każdy typ nie jest zbyt liczny. Gdy jednak natrafi na swego nieprzyjaciela, to organizm zaczyna produkować jak najwięcej kopii tego konkretnego przeciwciała. Dzięki temu coraz więcej zarazków zostaje oznakowanych, a potem zabitych przez komórki obronne. W końcu dochodzi do całkowitej eliminacji przeciwnika.
Po takiej akcji przeciwciała wyspecjalizowane w rozpoznawaniu tej określonej bakterii czy wirusa pozostają jednak w naszym organizmie. Również komórki, które je wytwarzają, są w stanie podwyższonej gotowości. Jeśli zarazek zaatakuje ponownie, zostanie rozpoznany błyskawicznie i zniszczony jeszcze zanim zdoła nabroić. Często nawet nie zauważymy wówczas, że zagroziło nam niebezpieczeństwo.
Ten naturalny proces wykorzystują właśnie twórcy szczepionek. W zastrzyku znajdują się bowiem osłabione lub martwe zarazki albo też ich wybrane kawałki. Nie potrafią one wywołać choroby, ale wzbudzają czujność organizmu. Ciało wytwarza liczne przeciwciała, które rozpoznają te właśnie bakterie lub wirusy. Ci strażnicy będą potem przez długie lata krążyć we krwi przygotowani do namierzenia konkretnych wrogów. I jeśli natrafią na żywe zarazki, które ruszyły do ataku, przyczepiają się do nich i umożliwią szybkie zniszczenie.
Dzięki temu nie musimy przechodzić choroby, by zyskać na nią odporność. Takiej jak wirusowe zapalenie wątroby typu A, o którym opowiada na załączonym filmiku zarazek. Warto więc się szczepić.

P.S. Dziękuję Piotrkowi Kossobudzkiemu za pomoc w wyjaśnianiu zagadek działania układu odpornościowego.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Pana artykuły są niesamowite.
Idealny dobór słów, jasność przekazu. Fenomen. Nigdy nie spotkałam się z tak trafnym ujęciem tematu.
Liczę na jeszcze więcej artykułów oraz życzę Panu dużo czasu, by je redagować.
Z góry dziękuję za tego bloga!