17.10.09

Co jedzą mrówki?




Ależ czas przyszedł! Najpierw lał deszcz, potem spadł śnieg, zrobiło się zimno, a my trochę się pochorowaliśmy i dawno nie byliśmy na wycieczce przyrodniczej. W sumie to dobry moment, by jeszcze raz powspominać nasze wakacje w Beskidzie Niskim. Jak już tu pisałem, chodziliśmy wówczas razem po górach i mnóstwo ze sobą rozmawialiśmy. Padło tyle pytań, że starczyłoby na zapełnianie tego blogu przez wiele miesięcy. Schodząc raz z gór na przykład, naszą uwagę przyciągnął sznur mrówek, który przecinał szlak. Pochyliliśmy się nad nimi, wykorzystując je trochę jako pretekst do odpoczynku. A mi przyszło do głowy, by wylać kilka kropel soku jabłkowego na kamień, który one akurat przekraczały. Potem jeszcze pokruszyłem herbatniki i rozsypałem je na ścieżce mrówek. Dzieci zaraz zaczęły mnie naśladować, twórczo oczywiście. A mrówki tak się rozochociły, takie hece wyprawiały, że na ich obserwacji spędziliśmy kolejne pół godziny.
Bo tak: kilka z nich zatrzymało się nad brzegiem „jabłkowego jeziorka”. Najpierw opukały ten dziwny twór czułkami, sprawdziły smak, wreszcie zatrzymały się w bezruchu i zaczęły pić. Stopniowo krąg owadów powiększał się. A jeziorko powoli, ale konsekwentnie się zmniejszało. Te mrówki, które opiły się słodką cieczą, wracały do kolumn i dalej maszerowały w stronę mrowiska. Po drodze miały do pokonania stromą skarpę, która przecinała szlak. I tak zresztą miały łatwiej niż te owady, które zajęły się okruchami ciastek. Zupełnie się nie spodziewaliśmy, że popularne herbatniki petit beurre (czyli „małe maślane”) zrobią taką furorę wśród mrówek. Gdy tylko opukały i posmakowały ciastek, natychmiast zabrały się za ich transport. Przy najmniejszych okruchach szło im dość sprawnie. Niosły je albo w pojedynkę, albo po dwie. Trudniej miały, gdy zabierały się za cięższe kawałki. Samodzielność wówczas nie popłacała i mrówki musiały zbierać się większą grupę. Owady nie skrzykiwały się jednak, nie namawiały, lecz po prostu najpierw do kawałka ciastka przyczepiała się jedna mrówka, potem druga, trzecia, czwarta aż do momentu, gdy się znalazło ich tyle, by razem przesunąć okruch w stronę mrowiska. Cała ta wielka akcja małych owadów doprowadziła nas do pytania, czym tak naprawdę żywią się mrówki? Przecież nie ciastkami!
Dla porządku wyjaśnię, że obserwowaliśmy rude mrówki leśne.To ogólna nazwa na kilka pospolitych i podobnych do siebie gatunków, które budują wielkie mrowiska w lasach i mają rudo-czarne barwy. Korzystają z dość zróżnicowanego pokarmu. Przede wszystkim lubią słodkości – dlatego dobrały się do ciastek i soku jabłkowego. W naturalnych warunkach takich rarytasów raczej nie znajdują w lesie. Cukrów dostarczają im inne owady - mszyce oraz czerwie, które pasożytują na roślinach. Te małe zwierzątka wysysają soki z liści czy łodyg. A ponieważ w roślinach zwykle jest mało białko, a mnóstwo cukru, mszyce oraz czerwie nadmiar słodkości wydalają w postaci kropelek zwanych spadzią. I to właśnie tę ciecz tak chętnie zlizują mrówki. Te słodkości uwielbiają tak mocno, że ich producentów strzegą jak pasterze owiec. Walczą z każdym intruzem, który chce pożreć mszyce. Na górze zamieszczam fragment filmiku z moim ulubionym prezenterem, Davidem Attenborough, na którym widać właśnie jak mrówki bronią swoich mszyc przed biedronką.
Ale, tak jak i ich zwierzęta hodowlane, mrówki potrzebują także białka. Chętnie zatem dobierają się do martwych lub żywych zwierząt, które znajdą w pobliżu gniazda. Nie są przy tym wybredne i po prostu łapią to, czego jest najwięcej. Gdy zatem las przeżywa inwazję gąsienic, rude mrówki pracowicie znoszą je do mrowiska, dzielą na kawałki i zjadają. Jeśli zaś w pobliżu mrowiska podrzucić im martwą mysz czy kreta, będą dokładnie oczyszczać ich kości z mięsa. Niedawno rozmawiałem z prof. Ewą J. Godzińską z Instytutu Biologii Doświadczalnej im. Nenckiego w Warszawie, która od wielu lat bada zwyczaje mrówek. Powiedziała mi, że z najnowszych badań wynika, jakoby dla robotnic w zasadzie wystarczało żywienie się spadzią. Mięsko, które tak skrzętnie znoszą do mrowiska, służy głównie do karmienia larw oraz królowej.
Ale tego już nie sprawdzaliśmy. Rude mrówki leśne, które obserwowaliśmy w Beskidzie Niskim, zajmowały się wyłącznie herbatnikami i sokiem. Smacznego!

1 komentarz:

mój kolorowy świat pisze...

Świetny blog ! Na pewno będę TU zaglądać :)

Pozdrawiam