29.9.09

O co pytają czytelnicy?


Na początek przepraszam wszystkich, którzy przysłali do mnie swoje pytania i tak długo czekali na wyjaśnienie. Cóż, wciąż pierwszeństwo daję dzieciom. No i znalezienie poprawnej odpowiedzi zajmuje mi niemało czasu. Tym bardziej, że Wasze pytania bywają naprawdę trudne. Niemniej wreszcie trochę zaległości udało mi się nadrobić. Zapraszam do lektury!

Dlaczego drzewa pękają po uderzeniu pioruna w czasie burzy?
„Pewne dziecko zapytało mnie: dlaczego drzewa pękają po uderzeniu pioruna w czasie burzy?” – napisał do mnie czytelnik Radek Nowak już dawno temu. Tak dawno, że wstyd się przyznać. O pomoc poprosiłem dr Ryszarda Szczygła z Instytutu Badawczego Leśnictwa. „Piorun posiada bardzo dużą energię cieplną” – wyjaśnił mi na początek. Jeśli więc uderzy w drzewo, doprowadza do wrzenia wody, która znajduje się w roślinie. Powstająca wówczas para ma większą objętość niż płynna woda i z ogromną siłą napiera od wewnątrz na pień drzewa. W krótkiej chwili pęka ono z wielkim hukiem.
Mechanizm jest więc dość podobny jak przy trzaskaniu drzewa w ogniu, co już tu kiedyś, również z pomocą dra Szczygła, wyjaśniałem. Tyle że piorun ma dużą większą energię niż płomień ogniska, więc i siła wybuchu jest znacznie większa.

Jak wiadomość może dotrzeć z Ziemi do innej galaktyki?
Tym razem pytanie pochodzi od Konstatantego, który nieraz zagląda na nasz blog. Jego komentarze zawsze chętnie czytamy. Tym bardziej więc cieszę się, że rozwiązałem zagadkę, którą przesłał. „Ostatnio oglądałem program o tym, jak wysyłamy w kosmos wiadomość dla obcej cywilizacji – pisał Konstatanty. - Wiadomość wysłano w postaci sygnału radiowego w kierunku jakiejś przeraźliwie odległej galaktyki. I tu mam kłopot, przespałem pewnie jakiś wykład: w jaki sposób taka wiadomość może w ogóle dotrzeć? czyżby mknęła prosto jak kapsuła? nie rozpraszała się jak to zwykle czynią fale?”. Tym razem wsparł moje poszukiwania prof. Lech Mankiewicz z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN, któremu właśnie nasze Polskie Stowarzyszenie Dziennikarzy Naukowych Naukowi.pl przyznało nagrodę „Odkrywcy roku 2009”. „Pana czytelnik ma dobre intuicje” – napisał mi astrofizyk w liście. Zacznijmy od tego, że gdyby wiadomość wysłano w postaci jednorodnej fali, to jej siła bardzo szybko by zmalała. To tak jak po włączeniu zwykłej żarówki – jej blask słabnie wraz z odległością tak szybko, że z większego dystansu w ogóle jej nie widać. Wiadomość więc trzeba by wysłać jako wiązkę skoncentrowaną. A zatem nie światło zwykłej żarówki, ale snop światła skierowany w konkretną stronę. Takie promieniowanie doniosłoby wiadomość dużo dalej. O ile nie natrafiłoby w kosmosie na jakieś utrudnienia. Bo – jak powiedział prof. Mankiewicz - „próżnia próżnią, ale w przestrzeni jest materia międzygalaktyczna, pył” i to na tych przeszkodach wiązka mogłaby się rozproszyć. „Efekt jest jednak tym mniejszy, im większa jest energia cząstek w wiązce, a bardzo wysoko energetyczne promieniowanie jest przenikliwe:. W sumie wysyłając wiązkę, uda się zapewne tak dobrać parametry, żeby dotarła w dobrym stanie do odbiorcy. Pod warunkiem, że nie jest zbyt daleko”.

Dlaczego owady latają wokół lampy?
To pytanie zadała mi Agnieszka Szymczak, z wykształcenia archeolog, obecnie dziennikarka naukowa. A rozwiązania zagadki udzielił prof. Stanisław Czachorowski. Otóż w najkrótszym ujęciu chodzi o to, że owady traktują lampę tak samo jak Księżyc. Stworzenia te ewoluowały w czasach, gdy nie było sztucznego światła nocą. Podczas lotów po ciemku mogły się więc kierować głównie blaskiem naturalnego satelity Ziemi. Przystosowały się do tego i nocą nauczyły się obierać stały kąt lotu względem najjaśniejszego ciała na niebie. „Księżyc jest daleko, więc owad może przelecieć dziesiątki kilometrów a punkt orientacyjny będzie w tym samym miejscu ‘na niebie’” – pisze prof. Czachorowski. Jeśli więc zwierzę będzie lecieć pod stałym kątem do niego, bez kłopotu dotrze tam, gdzie zamierzało. Gorzej, gdy tak samo nocy lotnik potraktuje lampę czy świeczkę. „Jeśli będzie starał się utrzymać stały kąt lotu względem źródła światła, to kierunek lotu będzie spiralny, wokół źródła światła, aż do dotknięcia (w przypadku świecy spłonie w ogniu)” – twierdzi entomolog.
I tak w skrócie można wyjaśnić tę tajemnicę.
„No dobrze – odpowiedziała na to Agnieszka – ale u mojej mamy owady krążą wokół lampy nawet, gdy jest wyłączona. Dlaczego?”. Moim zdaniem to już nie w porządku! Na takie pytania się nie zgadzam, Agnieszko!

Dlaczego sierp Księżyca widać także za dnia?
O wyjaśnienie tego zjawiska poprosił mnie mój druh serdeczny, Marcin Zalewski (a właściwie dr Marcin Zalewski z Centrum Badań Ekologicznych PAN). Zacząć trzeba od wyjaśnienia, dlaczego w ogóle księżyc zmienia kształt. Otóż dlatego, że obraca się wokół Ziemi w cyklu 28 dni. Gdy znajdzie się po przeciwnej stronie naszej planety niż Słońce, cała jego tarcza widoczna z Ziemi jest oświetlona i widzimy wówczas pełnię. Gdy zaś przesunie się na dokładnie tę samą stronę, co Słońce, gwiazda będzie oświetlała tę jego część, której nie widać z Ziemi. Tarcza, na którą my patrzymy, będzie ciemna. Mówimy wówczas, że Księżyc jest w nowiu. W każdej z pośrednich faz tarcza naszego satelity będzie częściowo oświetlona i tak właśnie ją będziemy widzieć. Szczegóły przedstawia filmik, który zamieściłem na górze tego wpisu.
I teraz przechodząc do ścisłej odpowiedzi na pytanie Marcina. Otóż, gdy Księżyc jest w pełni, znajduje się dokładnie po przeciwnej stronie nieba niż Słońce. Kiedy Słońce wschodzi, Księżyc znajduje się na zachodzie. Gdy Słońce zachodzi, Księżyc wschodzi. A największą wysokość na niebie osiąga około północy. Gdy natomiast Księżyc jest w nowiu, to z naszego punktu widzenia na niebie znajduje się blisko Słońca. Razem z nim wschodzi i razem z nim zachodzi. W pośrednich fazach znajduje się oczywiście w pośredniej odległości od Słońca i w takim właśnie dystansie „podąża” za nim na niebie (z naszego punktu widzenia). Częściowo będzie więc widoczny za dnia, a częściowo w nocy. W pierwszej kwadrze (czyli po nowiu) Księżyc wschodzi, gdy Słońce wyznacza południe, a zachodzi o północy. W ostatniej kwadrze (czyli po pełni) Księżyc wschodzi o północy, a zachodzi w południe. Jeśli mimo wszystko nie brzmi to do końca zrozumiale, to proszę zajrzeć na tę stronę. Można tam obejrzeć rysunki, które moim zdaniem wyjaśniają wszystko.


6 komentarzy:

Pikinini pisze...

Bardzo ciekawe odpowiedzi na pytania które i nas często nurtują:)Niedawno oglądaliśmy właśnie drzewo po uderzeniu pioruna.
Ostatnio moja 6-letnia Zosia zapytała dlaczego woda w jeziorze nie wsiąga w ziemię, skoro woda z kałuż tak. W końcu kula ziemska zdołałaby pochłonąć małe jeziorko:)

Wojciech Mikołuszko pisze...

Witam Pikinini na moim blogu i dziękuję za pytanie! Pytanie zapiszę sobie, choć szybkiej odpowiedzi nie mogę obiecać. Zosia będzie jednak miała u mnie pierwszeństwo przy kolejnej porcji odpowiedzi na pytania czytelników :)

konstatanty pisze...

Dzięki serdeczne za odpowiedź. Już nie drążę, co znaczyłoby to "zbyt daleko". Czy najbliższa galaktyka jest daleko? To słowo traci potoczne znaczenie. Nieważne.

Łukasz pisze...

Ciekawy blog !

Zapraszam do mnie


http://realmaninnewlife.blogspot.com/

Kamil pisze...

nowe pytanie od czytelnika, raczej nie powinno przysporzyć problemów ;) o jakiej książce była mowa podczas Pana gościnnego występu w TOK FM? włączyłem się w trakcie, a potem były głównie przytaczane przykłady i mechanizmy związane z wyższymi cenami i nieracjonalnością konsumencką.

Wojciech Mikołuszko pisze...

To była "Potęga irracjonalności" (Wydawnictwo Dolnośląskie 2009). Autorem jest Dan Ariely. Pozdrawiam słuchacza!