24.8.09

Po co jest wszystko?

Wreszcie mieliśmy czas, by sobie porozmawiać. Ostatni tydzień spędziliśmy w Beskidzie Niskim, w uroczej wsi Ropki. Całą rodziną chodziliśmy na wędrówki po górskich szlakach. W czasie, gdy ja ledwo łapałem oddech, pnąc się wzwyż, moje dzieci, zawsze pełne wigoru, zadawały mi takie mnóstwo pytań, że starczyłoby ich na zapełnianie tego blogu przez cały następny rok. Będę więc nieraz tutaj wracał do naszej wyprawy. Ale zacznijmy od tego, co najtrudniejsze, a może i najważniejsze.
Zdarzyło się to wieczorem. Siedzieliśmy sobie w przy stole, kiedy Kacprowi zebrało się na filozofowanie. Nagle na mnie posypał się grad pytań: „Po co w ogóle istnieje życie? Po co jest wszystko? Czy życie ma sens?”. Aż mi się w głowie zakręciło.

I chętnie bym na to wszystko odpowiedział naukowo. Tyle że to niemożliwe. Nauki przyrodnicze zajmują się bowiem wyłącznie poszukiwaniem przyczyn. Badają, skąd wzięło się życie. Jak powstały zwierzęta i rośliny. Jakie prawa rządzą przyrodą. Nauka może więc powiedzieć, że wszystko jest, bo sobie radzi na Ziemi. Bo potrafiło tak się rozwinąć, by przetrwać. Bo ewoluowało, wytwarzało nowe struktury, mechanizmy, zachowania. Ba, by dalej istnieć, wciąż musi się zmieniać, dostosowywać, rywalizować, walczyć o byt. Inaczej przepadnie jak miliony mniej udanych wybryków przyrody.
Tyle nauka. Szukanie celu życia, istnienia, wszystkiego, nie leży w jej możliwościach. Tego się nie da zbadać eksperymentalnie. I o tym też rozmawialiśmy z Kacprem. Ale do jakich wniosków doszliśmy – nie napiszę. W końcu ten blog jest o nauce i przyrodzie. A ta w Ropkach pokazała się nam od swej najpiękniejszej strony. Co wspominamy, oglądając zdjęcia. Jedno z nich, z Kacprem w roli głównej, na górze.

Brak komentarzy: