5.8.09

Dlaczego tygrzyki są w paski?

Trochę rzadziej widuję teraz dzieci. Są u dziadków na Podlasiu, a ja pracuję głównie w Warszawie. Gdy tylko mogę zabieram jednak komputer i materiały do artykułów ze sobą i jadę do nich. Kiedy ostatnio się widzieliśmy, wyciągnąłem je na wycieczkę przyrodniczą. Planowaliśmy dotrzeć do lasu, ale zatrzymaliśmy się na chwilę na łące tuż za wsią. I tam już zostaliśmy. Wśród trawy roiło się od koników polnych, a gdy przysiedliśmy na chwilę, dostrzegliśmy też mnóstwo kolistych sieci – głównie autorstwa uroczych tygrzyków paskowanych, które siedziały na środku pajęczyn, cierpliwie czekając na ofiary. Te pająki bardzo przyciągają wzrok swymi czarno-żółto-białymi paskami. Byliśmy też świadkami, jak spłoszony przez nas konik polny wpadł prosto w sieć tygrzyka. Pająk bardzo szybko go zaatakował, owinął przędzą i zatopił w nim swe szczękoczułki. A kilkanaście minut później jeden z tych drapieżników sam stał się ofiarą. Dostrzegliśmy, jak jakaś błonkówka, przypuszczalnie swędosz pajęczarz targała nieruchomego tygrzyka. Prawdopodobnie celnym ukłuciem sparaliżowała go i niosła do gniazda, by na nim złożyć swe jajo. Larwa, która się potem wykluje, będzie miała spory zapas wciąż świeżego mięsa. Tygrzyk był dla błonkówki jednak wyjątkowo ciężki. Wlokła go po trawie i ziemi, a w końcu zostawiła, odlatywała i przylatywała do niego. Po dłuższej obserwacji jej zdezorientowanych ruchów, zostawiliśmy ją w spokoju.
Po powrocie do domu, wciąż pod wrażeniem dramatów, jakie rozgrywały się na pobliskiej łące, Ida zapytała: ale dlaczego tygrzyki są w paski?
Możliwe są dwa wyjaśnienia. I niestety są one sprzeczne. Niektórzy twierdzą, że kolorowe ubarwienie, podobnie jak u osy, pełni rolę ostrzegawczą. Tak jakby pająk mówił: „Zostaw mnie, bo jestem niebezpieczny”. Ale nie do końca to ma sens. Przecież większość czasu tygrzyk spędza czatując na środku pajęczyny. Jeśli kolorowe ubarwienie ma ostrzegać, to będzie też odstraszać ofiary. A może też przyciągać uwagę błonkówek, które specjalizują się w polowaniach na pająki. Bardziej przekonywujące jest dla mnie drugie wyjaśnienie. Jego zwolennicy piszą, iż – zgodnie z nazwą pająka – jego paski tak jak u tygrysa pełnią funkcję ochronną. Dzielą bowiem zarys jego ciała na części, utrudniając rozpoznanie całości. Wiem, że w pierwszej chwili brzmi to trochę dziwacznie, a może i głupio. Ale to naprawdę działa! Christopher McGowan w bardzo ciekawej książce „Drapieżca i ofiara” nazywa takie ubarwienie „rysunkiem rozłamującym”. Ma ono tę właściwość, że „z bliska nie można się pomylić, z oddali skutecznie maskuje”. Ponieważ zwykle patrzymy z niewielkiej odległości, mamy wrażenie, że rysunek na ciele przyciąga uwagę. Tymczasem wystarczy trochę się odsunąć, a zwierzę niknie na tle trawy czy drzew. Taką metodę stosuje się też niekiedy przy maskowaniu dachów przed wrogimi samolotami. Zwykle używane zielono-brązowe plamy nie maskują zarysu obiektu. Lepiej rozdzielić jego kształt kilkoma nieoczekiwanymi elementami, najlepiej takimi, które występują gdzieś w tle. To samo dotyczy zwierząt: gazeli tomi, bongo, zebra, rozmaitych motyli, tropikalnych ryb czy żab. McGowan pisze: „Aby rysunek rozłamujący był skuteczny, ogólny kolor zwierzęcia musi zlewać się z tłem, a znaki rozdzielające muszą być użyte oszczędnie i maksymalnie kontrastować z resztą ciała”. U tygrzyka z tłem, rozmaitymi źdźbłami traw, mogą zlewać się żółte i białe paski, a czarne pełnia rolę znaków rozdzielających. A przynajmniej tak mi się wydaje.
Swoją drogą zresztą tygrzyki to kolejny dowód, jak bardzo przyroda jest w ustawicznym ruchu. Gdy sam byłem dzieckiem, właściwie nigdy nie widziałem tych pająków. Uważano je wówczas za rzadkość, spotykaną raczej na południu Polski. Teraz zaś na niektórych łąkach bywają pospolitsze od krzyżaków. Można oczywiście przypuszczać, że ten wzrost ich liczebności to efekt ocieplenia klimatu. Ale pewności nie ma. Tak czy owak tygrzyki są ładne. Widać to na górnym zdjęciu, które wziąłem z Wikipedii. A wszystkich czytelników – i dużych, i małych – zachęcam do samodzielnej obserwacji pająków na łące. To naprawdę wielka frajda!

3 komentarze:

Agnieszka (Pikinini) pisze...

Bardzo ciekawy artykuł, podobnie zresztą jak pozostałe na tym blogu:)
Będziemy szukać tygrzyka na okolicznych łąkach. Już wiemy dlaczego ma paski:)

Wojciech Mikołuszko pisze...

O, miło mi, że się Pani odezwała. Też obserwuję Pani blog i też z wielką przyjemnością :)

kusznerro pisze...

Mieszkam na Podlasiu i tygrzyki są tu spotykane bardzo często. Spotykam je na krzakach malin w ogrodzie:) Podczas moich wędrówek przez pola i lasy spotykam czasami inne ciekawe robaczki:D Niestety nie znam ich wszystkich ale mam nadzieję że dzięki temu blogowi dowiem się czegoś więcej na ich temat. Czekam na nowe artkuły:D Pozdrawiam