21.7.09

Po co są komary i myszy?

Aż wszystko swędzi! Po deszczach przyszły bowiem upały, a to sprzyja komarom. Wyroiły się, że ho, ho. Akurat Ida i Kacper razem z mamą pojechali na działkę do dziadków nad Pilicę. Ponieważ w tym czasie miałem dużo pracy, odwiedzałem ich tylko od czasu do czasu (dobrze, dobrze, wybrałem się też na krótki wypad na nurkowanie w krakowskim Zakrzówku). Ale to wystarczyło, by zobaczyć te chmary komarów, które je dopadły. Wieczorem zawiesiliśmy w oknie siatkę, a za dnia wciąż spryskiwaliśmy się środkami przeciw owadom. Trochę to pomagało. Choć i tak liczba bąbli, jakie wykwitały co dzień na plecach, rękach, nogach i twarzach dzieci, budziła mój niekłamany podziw. Ostatniego dnia, gdy zabierałem dzieci do Warszawy, ich kuzynka, Noemi, która wyglądała jak po ospie wietrznej spytała mnie: „Po co są te komary?”. A to z kolei przypomniało mi pytanie, które dawno temu zadała mi Ida „Po co są myszy?”. No właśnie: po co?
Z jednej strony można powiedzieć, że „po nic”. Zwierzęta i rośliny nie istnieją „po coś”, ale z jakieś przyczyny. Po prostu wyewoluowały i dobrze radzą sobie w walce o byt. Istnieją, bo są świetnie przystosowane do środowiska. Umieją zdobyć pokarm, uciec przed wrogami, mieć potomstwo i przekazać swoje geny kolejnym pokoleniom. I to jest wystarczające uzasadnienie ich istnienia. A to, że my ich nie lubimy, to już tylko nasz problem.
Ale jest i druga odpowiedź na to pytanie. Która zresztą nie przeczy poprzedniemu wyjaśnieniu. Otóż przyroda od setek milionów lat ewoluuje razem. Zwierzęta, rośliny i mikroorganizmy walczą ze sobą, współpracują, oszukują, zjadają się albo pomagają sobie. Dzięki temu tworzą niezwykle skomplikowaną sieć zależności. Weźmy komary. Dorosłe samce żywią się nektarem, który spijają z kwiatów. Przy okazji mogą przenosić pyłek z jednej roślinki na drugą. Samice są bardziej krwiożercze – jak dobrze wiemy, ssą krew ze ssaków, w tym ludzi. Czasem mogą też przenosić zarazki (akurat w Polsce to się rzadko zdarza, więc, proszę się nie martwić!). Dorosłe owady – i samce, i samice – to doskonały i obfity pokarm dla mnóstwa zwierzą: pająków czy ptaków. A to ledwie część sieci zależności, w jakich tkwią komary. Bo samice, które napiły się dość krwi, składają do 200 jaj. W wodzie wylęgają się z nich larwy. One żywią się mikroorganizmami. Im więc bardziej stęchła woda, pełna gnijącego mułu, w którym mnożą się bakterie, tym lepiej dla larw komarów. One same z kolei to ulubiony pokarm wielu gatunków ryb. Proszę kiedyś wrzucić porcję komarzych larw do akwarium, a łatwo się przekonać, jak łapczywie ryby rzucają się na nie. I, proszę, gdybyśmy tak zlikwidowali komary, cała ta sieć zależności by się rozpadła! Ryby, ptaki i pająki głodowałyby. Kłopoty by miały też kwiaty oraz niektóre zarazki. A cieszyłyby się bakterie gnilne. Skutki zniknięcia komarów mogłyby być katastrofalne!
To samo dotyczy myszy. Można ich nie lubić, nie przeczę, ale jakże istotną rolę pełnią w przyrodzie! To ulubiony pokarm łasic, sów, myszołowów, bocianów, żmij, jeży… Ech, aż trudno wymienić wszystkich amatorów mysiego mięsa. Wyniszczenie tych gryzoni całkowicie by zaburzyło układy w przyrodzie. Przyznam się tu, że istnienie tej sieci zależności zawsze mnie fascynowało. Dzięki uprzejmości redaktorów miesięcznika „Focus” mam tam stałą rubrykę, w której mogę opisywać te układy. Nosi ona nazwę, oczywiście, „W sieci natury” (tutaj link do pierwszego artykułu z tej serii). Opowiadam w niej, jakim zaskakującym przemianom podlega przyroda, gdy człowiek zaburza te skomplikowane układy. Ba, zdarza się, że ludzie czynią, chcąc pomóc Matce Naturze! By manipulować przyrodą, trzeba dysponować naprawdę dużą wiedzą.
Choć, oczywiście, chmary komarów i myszy zawsze będą nas one irytować. Bronić się więc mamy pełne prawo. Ale powinniśmy je szanować i nie dopuścić do ich wyniszczenia w przyrodzie. Zresztą, jeśli nas nie gryzą, to można w nich dostrzec naprawdę ładne zwierzęta. Na dowód załączam dwa filmiki o cyklu życiowym komarów. Miłego podziwiania!



3 komentarze:

huevoscocodrilo pisze...

czy komary nie sa waznym ogniwem w lancuchu pokarmowym ptakow ?

U mnie przynajmniej pajaki i jaszczurki probuja je lapac;-)

Pozdrawiam,
L

Anonimowy pisze...

kolejny fantasta wierzący w teorie ewolucji...

Stanisław Lem jako przykład typowego błędu logicznego podawał „rozwiązanie problemu” zwierzęcia, które nieustannie chodzi w kółko. Po jakimś czasie uczeni tworzą klasę zwierząt chodzących w kolko – i nazywają je „cyklopedykami”. I problem jest rozwiązany: zwierzę chodzi w kółko bo jest cyklopedykiem!

z ewolucja zrobiono podobnie :P

Wojciech Mikołuszko pisze...

Ewolucja jest faktem. Po prostu widac jej przebieg w zapisie paleontologicznym. Mozna ewentualnie dyskutowac nad mechanizmami ewolucji, choc istnienie doboru naturalnego wydaje sie bardzo dobrze udowodnione. Nie przeczy to jednak istnieniu dodatkowych mechanizmow ewolucji.
Pozdrawiam
Wojtek