29.7.09

Czy granie na komputerze jest zdrowe?




W końcu i nas to dopadło. Dzieci, a zwłaszcza Kacper, wciąż proszą, by mogły pograć na komputerze. Gdy im pozwolę, wciągają się, trudno je potem oderwać, ciągle mówią „za chwilę, jeszcze tylko przejdę ten poziom”. Myślę sobie „Dobrze, chwila to chwila”. Ale chwila okazuje się dziwnie długa. W końcu złoszczę się i bezlitośnie wyłączam komputer. Dzieciom robi się przykro, czasem płaczą, bo przecież „jeszcze byśmy coś-tam pokonali i już przeszlibyśmy na wyższy poziom, a tak trzeba będzie od nowa”. Dużo dobrej woli i umiejętności dogadywania się wymaga ode mnie i od dzieci sprawienie, by grę zakończyć spokojnie, bez płaczu i w rozsądnym czasie. Początkowo, przyznam, sam zachęcałem dzieci do korzystania z komputera, bo chciałem, by nauczyły się jego obsługi. A teraz? Teraz sam się zastanawiam, jak odpowiedzieć na pytanie, które zadają mi dzieci: czy granie na komputerze rzeczywiście jest niezdrowe?
Gdy zacząłem szukać porządnych, opartych na danych naukowych, informacji najpierw natrafiłem na pochwały gier. Otóż, jak się okazuje, gry doskonale rozwijają umiejętność zajmowania się kilkoma zadaniami jednocześnie. Dzieci, które regularnie grają na komputerze, potrafią w krótkim czasie dostrzec o połowę więcej szczegółów na obrazie niż ich pozostali rówieśnicy. Umieją też szybciej przetworzyć informacje i śledzić kilka obiektów naraz. Łatwiej im przychodzi przełączanie się między czynnościami. Lepiej rozwija się u nich inteligencja wizualna. Z amerykańskich badań wynika, że dzieci, które w USA miały większy dostęp do komputera od kolegów, w szkole otrzymywały lepsze stopnie z matematyki, języka angielskiego i nauk ścisłych. Ponadto sam fakt, że dzieci uczą się korzystania z komputera jest wartością, która przyda się w dorosłym życiu. Trudno dziś przecież o zawód, gdzie dałoby się obejść bez tej maszyny. Im więc szybciej dzieci nauczą się ją obsługiwać, tym lepiej.
Niestety, granie ma też swoją ciemną stronę. Przede wszystkim dziecko, które przesiaduje długo przed komputerem, może mieć problemy zdrowotne. Ciągłe i monotonne ruchy tych samych mięśni – jak choćby przy klikaniu myszką lub korzystaniu z konsoli – zaburzają pracę nadwyrężonych mięśni oraz stawów. Pojawia się ból kciuka, nadgarstka, łokcia, szyi czy pleców. Siedzący tryb życia i brak ruchu całego ciała sprzyja z kolei otyłości, która prostą drogą prowadzi do chorób układu krwionośnego czy nawet cukrzycy. Wpatrywanie się ustawicznie w ten sam ekran (podobnie zresztą jak w telewizor czy książkę) to dobry początek do rozwoju krótkowzroczności. Dzieci, które długo grają, mniej śpią, co z kolei prowadzi do problemów z koncentracją. U tych zaś, które chorują na epilepsję, szybko migoczący ekran podczas gry może wywołać atak padaczki. A wreszcie, co rodziców najbardziej irytuje, wyobraźnia dziecka odrywa się od rzeczywistości i zapełnia postaciami z gier. O nich opowiada, ich losami się przejmuje, do nich chce wracać. Naturalne zainteresowanie światem realnym zostaje przytłumione. I, muszę przyznać, to mnie najbardziej boli. Żal mi się robi, gdy moje dzieci, zawsze tak chętne to zadawania setek pytań, z dnia na dzień stają się coraz mniej ciekawe odpowiedzi. W końcu po to właśnie założyłem ten blog. I ja, i dzieci mieliśmy z tego niezłą frajdę. Co dalej?
Na szczęście właśnie się dowiedziałem, co robić. Razem z Piotrkiem Stanisławskim napisaliśmy artykuł „Dzieciństwo z komputerem”, który dzisiaj ukazał się w „Przekroju”. Staraliśmy się tam zmieścić wszelkie plusy i minusy korzystania przez dziecko z komputera. Rozmawialiśmy też ze specjalistami. Choć czasem opinie ich były rozbieżne, to wszyscy się zgadzali, że nie należy sadzać przed komputerem dzieci młodszych niż 4-5 letnie. Radzili też się przyglądać, czy aby nie pojawiają się oznaki uzależnienia. Wtedy należy wprowadzić większe obostrzenia w korzystaniu z gier. Generalnie zaś zalecali, by pokazywać dziecku, że rzeczywistość, przyroda, ludzie i książki też są ciekawi, a może i ciekawsi od świata gier. Żeby się to jednak udało, należy samemu tym się interesować. Ale ja przecież właśnie to robię!!!
Aha, na górze filmik o ulubionej grze Kacpra.

4 komentarze:

TomaszN pisze...

Witam,

cofałem się właśnie w artykułach i natrafiłem na ten, lekko zestresowany w brzmieniu artykuł (i chwała Panu za to!). Postanowiłem dorzucić do niego swoje 3 grosze.

Po pierwsze, jestem graczem komputerowym już od ponad 20 lat, komputery (od niedawna również konsole, choć w mniejszym stopniu) to warzyszyły mi od siódmego roku życia i miały zawsze na nie olbrzymi wpływ. Jestem w o tyle komfortowej sytuacji, że czesto zastanawiałem się nad swoim postępowaniem (ciche, grzeczne dziecko) a teraz mam okazję obserwować w tym kontekście swoich chrześniaków, siostrzeńców i siostrzenice.
Pierwsza wskazówka jaką daję wszystkim którzy mnie pytają o gry i dzieci to "wszystkiego używaj z umiarem". Gry nie są rozrywką, z którą dzieci czy młodzież można zostawić samych sobie, tak samo jak książki, filmy czy telewizja, komiksy i tak dalej. Nie damy dziecku do czytania książek Michaliny Wisłockiej (mają obrazki!), nie obejrzymy w niedzielne popołudnie Nocy Żywych Trupów, ani nie puścimy na dobranoc Liroya, bo to nie ma najmniejszego sensu. Rodzice muszą interesować się tym, co się dla dzieci nadaje i najgorszą wymówką jest "bo ja się na tym nie znam".
Zaciekawiło mnie pańskie stwierdzenie, że dzieci żyją bohaterami gier. A czytał Pan kiedyś książki Szklarskiego o przygodach Tomka Wilmowskiego, albo serie o Winnetou? Cała moja fantazja wypełniona była tymi postaciami, Kajko i Kokoszem, ale też przygodami ninja z gry Saboteur (który w zasadzie był zlepkiem kilku czarnych kwadratów). W ogóle bym się nie przejmował tym tematem. Obawy wynikają chyba z tego, że my przy książkach spędzaliśmy być może więcej czasu, a postacie z nich były dużo bardziej barwne i plastyczne niż jakikolwiek protagonista gry w tamtych czasach. Teraz jest trochę inaczej. Podejrzewam, że nasi rodzice (albo ich rodzice) podobnie rozpaczali, gdy pociechy zamiast spędzać czas przy radiu i z książką wlepiały oczęta w ekran Rubina czy co tam na stoliku, pod szydełkowaną chustą stało.
Na rodzicach spoczywa odpowiedzialność za dobór gier, wybór platformy do grania i określenie czasu, czyli ile i kiedy dziecko będzie grało. Można (i chyba już teraz nawet trzeba) wykorzystywać wszystkie pozytywne aspekty grania i ograniczać negatywne skutki (faktyczne lub potencjalne). Pomaga w tym system oznaczeń, które znajdują się na każdym pudełku z grą. Odsyłam do wywiadów i artykułów np. na stronach CD-Action (jestem użytkownikiem tego serwisu, dlatego będę posługiwał się linkami stamtąd, ale analogiczne informacje można znaleźć w wielu miejscach):
http://www.cdaction.pl/news-6993/kolorowe-pegi-w-polsce-juz-wiemy-wywiad.html
http://www.cdaction.pl/news-8555/pegi-w-polsce---juz-oficjalnie-z-kampania-reklamowa-wideo.html

Absolutnie realnym zagrożeniem jest uzależnienie, które faktycznie się zdarza, a którego skutki mogą rozciągać się od w miarę łagodnych (obniżenie ocen w szkole, trudności w zasypianiu, zmniejszenie sprawności fizycznej), do poważnych (zespół cieśni nadgarstka, inne problemy zdrowotne, bezsenność, utrata pracy, zaburzenia psychiczne, problemy w kontaktach społecznych). Trzeba pamiętać jednak o tym, że aktualnie istnieje mnóstwo rodzajów uzależnień, wśród których znajdują się tak, wydawałoby się, dziwaczne jak uzależnienie od solarium, siłowni, czy od żucia gumy. Znów odpowiedzialność spoczywa na rodzicach, przyjaciołach, partnerach. A dla graczy powstają już wyspecjalizowane kliniki odwykowe. Signum temporis…
http://www.cdaction.pl/news-10944/restart-klinika-odwykowa-dla-graczy--wywiad-cz-1.html
http://www.cdaction.pl/news-10960/restart-klinika-odwykowa-dla-graczy--wywiad-cz-2.html

TomaszN pisze...

cd...
Jestem zwolennikiem wspólnej zabawy z dziećmi (lub przyjaciółmi), do której okazji dostarcza wiele tytułów na rynku, gier muzycznych (rytmicznych), czy ruchowych. To w większości gry typu 'casual', ale właśnie takie najlepiej się nadają dla całej rodziny, od lat 3 do 133. Moimi prywatnymi faworytami są Singstar, Wii Sports, Guitar Hero, Dance Dance Revolution i masa innych. Oczywiście sam dla siebie gram również w tytuły dużo bardziej skomplikowane, dla dojrzałych osób, w których scenariusze nie są liniowe, gdzie historię tworzymy sami poprzez zachowania postaci, rozmowy z innymi postaciami itd., a których scenariusze są wielkości encyklopedii, ale sam musiałem do nich dojrzeć (również polecam dla taty i mamy).

Udało mi się uniknąć uzależnienia, zachować sprawność fizyczną poprzez sport, sztuki wali, taniec, kocham książki, lubię towarzystwo, podróże, mam satysfakcjonującą karierę, a mimo to jestem graczem z 23 letnim stażem, który gra prawie codziennie i poświęca czas i środki finansowe na swoje hobby – da się. 

Na koniec wywiad z badaczką tego środowiska i autorem całkiem ciekawej książki (która jest niestety, jak wszystkie teoretyczne opracowania, opóźniona w stosunku do niezwykle dynamicznego tematu).
http://www.cdaction.pl/news-9632/homo-players-jacy-sa-polscy-gracze.html

Pozdrawiam,
Tomasz Nałęcz

Wojciech Mikołuszko pisze...

Dziękuję bardzo za te komentarze. Generalnie, jak widzę, zgadzamy się w poglądach, choć ja prawie nie gram, a Pan dużo. Główna rozbieżność w naszych poglądach to kwestia wyobraźni. Jak obserwuję swoje dzieci, to jednak jakoś przeraża mnie, gdy ich świat opanowują postaci z gier. Wydaje mi się, że jest różnica między fascynacją Tomkiem Wilmowskim a bohaterami gry "Star Wars". Na pewno jednak można dyskutować na ten temat.
Pozdrawiam serdecznie
WM

Anonimowy pisze...

Mam 18 lat i przestałem niedawno grac, bo przeszedłem te gry, które chciałem i mam za słaby komp. Normalne jest to, że w dobre gry mocno wciągają. Jednak kiedy miałem 8 czy 7 lat, komputery jeszcze nie były popularne i zacząłem od gta vice city itp. Dzieci nie powinny grać na komputerze, bo dobre gry wymagają umiejętnosci i (lub) wmiare unormowanej psychiki, której 8latki nie mają. W tym wieku dzieci powinny się rozwijąć przez różne zabawy, które dają więcej radości. Jeżeli dziecko spedza czas z rówiesnikami, jest bardziej komunikatywne, uczy sie życia, powstaja problemy do rozwiazywania. Granie w mlodym wieku nie jest dobre. Jak grac to w porzadne gry a do dobrych gier trzeba dorosnac. Tylko co mozna robic w tym wieku ciekawszego od grania?