16.5.09

Dlaczego fale radiowe to fale?




To chyba jedno z najtrudniejszych pytań, na jakie się natknąłem! A wszystko, jak się domyślam, przez naszą wizytę w radiu. Któregoś dnia bowiem zadzwoniła Ola Głogowska z TOK FM, by zaprosić mnie do udziału w programie prowadzonym przez Grzegorza Chlastę. Niestety, musiałem odmówić. Tego dnia akurat mojej żony nie było w domu i samotnie pilnowałem Idy i Kacpra. – Proszę przyjechać z dziećmi – nie ustępowała Ola Głogowska. – Zajmiemy się nimi.
Uwierzyłem. I rzeczywiście, jak tylko wszedłem do studia, pani Ola wzięła pod opiekę Idę i Kacpra i oprowadziła ich po kolejnych pomieszczeniach. Moje dzieci, przyzwyczajone do ciekawości, rozpytywały o kolejne guziki na stolikach radiowców. Zacząłem im nawet zazdrościć, bo zobaczyły więcej niż ja. No ale zaraz zaczęła się audycja i, jak to mi się zdarza, gdy rozmawiam z Grzesiem Chlastą, bardzo się rozgadałem (tutaj jest link do jednej z naszych rozmów). Dzieci, jak twierdziła potem pani Ola, zachowywały się bardzo grzecznie. W drodze do domu opowiedziały mi trochę, czego się dowiedziały. Bardzo mi to zaimponowało. W rewanżu wytłumaczyłem im, że radio działa dzięki przesyłowi fal. Całą naszą rozmowę w studiu zakodowano w określonej strukturze fal radiowych, które potem nadajnik rozesłał na całe miasto. Jeśli ktoś chciał posłuchać, włączał odbiornik, nastawiał radio na takie właśnie fale, a ono z powrotem zamieniało je w głos.
Jakiś czas później Ida jednak poprosiła o uściślenie tych informacji. – Dlaczego fale radiowe to są fale? – zapytała. Początkowo oniemiałem. Potem się zaplątałem. W końcu o pomoc poprosiłem Irenę Cieślińską (dziennikarkę naukową i absolwentkę Wydziału Fizyki). Przestudiowałem też odpowiednie rozdziały z książki Franka Ashalla „Przełomowe odkrycia” i „Księga odkryć” Bolesława Orłowskiego i Zbigniewa Przyrowskiego. Dzięki temu mam wrażenie, że co nieco zrozumiałem.
To, jak wygląda zwykła fala możemy zrozumieć patrząc na wzbudzony sznurek lub wodę. Oba te elementy nie zaczynają się wówczas poruszać do przodu, a jedynie w górę i dół. Do przodu zaś przesuwają się „górki i dołki”, które na nich się tworzą. Można powiedzieć, że przesuwa się energia, a nie materia. No, ale fale radiowe nie są zwykłymi falami. Zalicza się je do grupy zwanej uczenie falami elektromagnetycznymi. Należy też do nich światło, mikrofale (te z mikrofalówki) czy fale rentgenowskie (te, którymi nas prześwietlają lekarze, gdy chcą obejrzeć nasze kości). One też przenoszą energię i mają postać „górek oraz dołków”, które przesuwają się do przodu. Pytanie jednak, na czym się przesuwają? Co w ich przypadku zastępuje sznurek lub wodę, w której przemieszczają się „zwykłe” fale? Ha, problem ten, jak się dowiedziałem, spędzał sen z powiek uczonym przez dziesiątki lat. W pewnym momencie doszli do wniosku, że cały świat musi być wypełniony tajemniczą substancją, która przenosi fale radiowe (i inne fale elektromagnetyczne, nawet światło). Nazwali ją eterem. Wyliczyli nawet, że musi to być ciało stałe, bardzo lekkie, bardzo sztywne i obecne wszędzie, nawet w próżni. A w chwili gdy przez eter przechodzą fale, powinien on sprężyście drgać. Pomysł był w sumie wspaniały, sensowny, logiczny tyle że… nieprawdziwy. A udowodniły to dobrze zaplanowane eksperymenty. Wynikło z nich jasno, że eter nie istniał. Ani trochę.
Pytanie, jak przenoszą się fale radiowe, i to nawet przez próżnię, pozostawało więc bez odpowiedzi. Trzeba było czekać aż na Alberta Einsteina, najsłynniejszego fizyka XX wieku, by rozwiązać tę zagadkę. To on udowodnił, że próżnia nie jest absolutnie pusta. Nie wypełnia jej co prawda żadna materia, żaden nowy eter, ale cały Wszechświat przenika energia w postaci pól elektrycznych i magnetycznych. A ponieważ energia, według teorii Einsteina, jest formą materii, to na polach elektrycznych i magnetycznych mogą się tworzyć owe „górki i dołki”, które przemieszczają się od nadajnika do odbiornika.
Tak, wiem, że brzmi to nieco tajemniczo. Szczerze mówiąc, sam żałuję, że teoria eteru okazała się nieprawdą. O ileż świat byłby logiczniejszy, bardziej zrozumiały i w dodatku łatwiejszy do wytłumaczenia dziecku! Moim zdaniem podobnie myślą radiowcy. Dlatego do dziś o swoich działaniach mówią „na falach eteru”, a nie „na zaburzeniach pól elektrycznych i magnetycznych”. Zupełnie im się nie dziwię.

Brak komentarzy: