9.4.09

Dlaczego musimy pić?

Pocieszam się, że rozmowy przy posiłkach mają swoje zalety. Ba, dość liczne. Zacieśniają więzy rodzinne oraz – na co znalazłem dowody naukowe! – zapobiegają otyłości u dzieci. W ten sposób tłumaczę sobie, skąd tyle pytań pada akurat podczas posiłku. O, jak choćby ostatnio. Tym razem poszło o picie. „No wypij coś!” – nalegała moja żona, gdy Ida już chciała zakończyć obiadek. Nasza córeczka, przekonana, że z mamą i tak nie wygra, zapytała zrezygnowana „Ale dlaczego musimy pić?”.
Bo i prawda, woda nie dostarcza nam żadnej energii, witamin, mikroelementów, nic ważnego. Woda jest potrzebna jako woda. I tyle. A przecież tyle jej musimy dziennie pić! Niektórzy piszą, że 1,5, inni, że 2, a nawet 3 litry dziennie. A dlaczego?
Zacznijmy od tego, że w 70 procentach zbudowani jesteśmy z wody. Co to znaczy? Weźmy jako przykład Idusię, która waży około 20 kilogramów. Gdyby ją całkowicie wysuszyć, to by z niej wyparowało 14 kilogramów wody! To, co by pozostało, czyli marne 6 kilo, dałoby jej wagę małego niemowlaka. Te masy wody, które przelewają się w jej organizmie, pozwalają na jego pracę. Większość niezbędnych do życia reakcji chemicznych musi się odbywać właśnie w płynie. W niektórych procesach woda uczestniczy aktywnie. Ale w większości wypadków jest po prostu rozpuszczalnikiem i nośnikiem substancji. Mogą się one w niej rozcieńczać i przepływać z jednego miejsca w drugie. Dzięki niej krew roznosi tlen do wszystkich komórek ciała i zabiera dwutlenek węgla. Tak samo rozprowadzane są substancje odżywcze po całym ciele. I w podobnym stylu organizm zabiera z komórek wszelkie toksyczne odpady i przenosi je do nerek. Tam, po przefiltrowaniu, zamieniają się w mocz, który wydalamy. To było powiedziane po dorosłemu. Dla dzieci wyjaśnię, że chodzi o zwykłe sikanie. Tym sposobem tracimy zresztą mnóstwo wody. Dodatkowo ucieka nam ona podczas pocenia się. Bez pocenia się byśmy się przegrzewali, więc woda nas tu jeszcze chłodzi. Wyparowuje z ciała również podczas oddychania, wraz z wilgotnym powietrzem z płuc, ust czy nosa. Krótko mówiąc: wciąż nam ucieka. I dlatego trzeba ją uzupełniać. Bez picia nie mamy szans na przeżycie. Pozbawieni wody umieramy po około 10 dniach. To trochę szybciej niż bez snu i o wiele, wiele szybciej niż bez jedzenia. Tak ważne jest picie!
Co gorsza, my, ludzie, podobnie jak i inne ssaki, musimy pić więcej niż pozostałe grupy zwierząt. Po pierwsze dlatego, że jesteśmy stałocieplni. Oznacza to, że utrzymujemy stałą, wysoką temperaturę ciała. Zwiększa to parowaniu, czyli ucieczkę wody. Ustawicznie grozi nam też przegrzanie. Musimy więc wydzielać pot, który chłodzi nasze ciała. Drugą dziś żyjąca grupą zwierząt stałocieplnych są ptaki. Ale nawet one nie muszą pić tyle, co my. Przede wszystkim dlatego, że w inny sposób pozbywają się toksycznych odpadów. U ludzi i innych ssaków przybierają one postać chemiczną zwaną mocznikiem. Ten związek musi być zaś rozpuszczony w wodzie. Natomiast ptaki tworzą kwas moczowy, który może przybierać formę kryształków. Do jego wydalenia prawie w ogóle nie trzeba wody. Dzięki temu ptaki mają bardzo małe zapotrzebowanie na picie. Niektórym wystarcza wyłącznie ta woda, którą znajdują w jedzeniu. I, prawdę mówiąc, tego im zazdroszczę. Ileż tańsze byłoby życie bez konieczności picia wody! Na jak dalekie wyprawy można by się wybierać bez butelki w plecaku! Ech, chyba pójdę się czegoś napić.

2 komentarze:

konstatanty pisze...

...a z tego kolejny wniosek, że ptaki nie sikają :)

konstatanty pisze...

na korzyść stałocieplności należy jednak dodać, że jest warunkiem powstania cywilizacji.
ani dinozaury, ani inne gatunki zmiennocieplne nie byłyby w stanie prowadzić wyższych form aktywności (wiesz - miasta, kanalizacja, infrastruktura, literatura, elektrownie), bo gdy tylko robi się zimno - drętwieją. nie mogą czuwać, a tym bardziej pracować czy podróżować w nocy, no i nie są zupełnie aktywne zimą. Te bezdyskusyjne, niezależne od nich przerwy nie dały szans.
Chociaż czasem mi się wydaje, że widzę jakieś gady w samochodach, przejeżdżających na czerwonym, a czasem w okienku jakiegoś urzędu...