20.12.08

Dlaczego bekamy?

Walka o dobre maniery jest niezwykle uciążliwa. Muszę przyznać, że bardzo mi zależy, by dzieci przy stole zachowywały się elegancko („Gancko, gancko, elegancko – bul, bul” – jak śpiewała Kaczka Katastrofa w książce „Pan Kuleczka. Skrzydła”). Czasem nawet odnoszę sukces. Bywa jednak, że Ida i Kacper zapominają, co należy do dobrego tonu, a niekiedy wyrywa im się wyjątkowo nieeleganckie „beknięcie”. „No ale dlaczego my w ogóle bekamy?” zapytały niedawno, niemal z płaczem, po serii niefortunnych przypadków. I tak, całkiem niespodziewanie, przenieśliśmy się ze sfery „dobrych manier” do „zagadek nauki”.
Gdy próbowałem odpowiedzieć na to pytanie, pierwsze, co mi przyszło do głowy to „połykanie powietrza”. Potem przeszukałem Internet i znalazłem potwierdzenie mojej hipotezy. Zarówno amerykańska „Encyklopedia zdrowia” („Health Encyclopedia”) jak i strona „Złe diagnozy” (”Wrong Diagnosis”) zgodnie podają, że najczęstszą przyczyną bekania jest – uwaga trudne słowo! – aerofagia. Za tym arcymedycznym terminem kryje się po prostu połykanie powietrza. Kiedy zbierze się go dość dużo w żołądku, musi poszukać ujścia. Najbliżej ma do jamy ustnej. I właśnie to powracające na wolność powietrze jest „odbijaniem się”.
Aerofagia zdarza się tym częściej, im szybciej jemy, im więcej mówimy podczas posiłku oraz im większe kawałki pokarmu pochłaniamy. Dlatego właśnie warto jadać niespiesznie, bez zbędnych słów, spokojnie przeżuwając każdy kąsek. Dobre maniery, jak widać, nie są jedynie bezsensownym wymysłem, jak to się niekiedy dzieciom zdaje.
Ale to dopiero połowa wyjaśnienia. Gaz może się wydobywać z żołądka również z innych przyczyn. Oczywistą jest picie gazowanych napojów. Bąbelki przecież nie przestają się ulatniać po znalezieniu się w naszym brzuchu. Podobnie jak połknięte powietrze gdzieś muszą znaleźć ujście. I tak jak w przypadku aerofagii gaz wybiera ucieczkę poprzez jamę ustną.
Nieco trudniej zrozumieć, dlaczego także niektóre pokarmy powodują „odbijanie się”. Wspomniana już „Encyklopedia zdrowia” podaje, że tak działają otręby, surowe warzywa i owoce. Choć nie wyjaśnia, jak to dokładnie się dzieje. Więc i ja zmilczę, póki się nie dowiem więcej.
A wreszcie „bekanie” może być objawem choroby. Wówczas bywa zdecydowanie zbyt częste, a ulatniający się gaz może mieć nieprzyjemny zapach. Towarzyszą mu też inne, trochę bardziej poważne objawy. Ale ponieważ zdarza się to rzadko, nie będę straszył dzieci (ani dorosłych) ich opisem. Zwykłe „bekanie” zdrowiu nie szkodzi.

No dobrze, mniej więcej już wyjaśniłem, skąd się bierze gaz podczas „bekania”. Jeszcze nam tylko pozostało do wytłumaczenia pochodzenie owego nieprzyjemnego odgłosu „beee”. Tu sprawa jest prostsza. Gazy, które z żołądka wracają do jamy ustnej, mijają po drodze przełyk. Jego część, zwana uczenie górnym zwieraczem przełyku, wpada wówczas w wibracje, czyli drżenie. I to właśnie jego drgania trzeba obarczyć winą za te feralne dźwięki. Można się ich ustrzec starając się nie otwierać buzi w czasie „odbijania”. Wycisza je także zasłanianie ust ręką. Uczmy się dobrych manier, nawet podczas lekcji o nauce!


Brak komentarzy: