16.11.08

Co zderzyło się z przedszkolem?

Miało to miejsce jakieś dwa, trzy tygodnie temu, dokładnie nie pamiętam. Ale ponieważ wówczas jeszcze nie prowadziłem bloga „A dlaczego?”, pozwolę sobie opowiedzieć o nim teraz, z lekkim opóźnieniem. Kacper tego dnia poszedł do szkoły z mamą, a ja odprowadzałem Idusię do przedszkola. Główny jego budynek łączy ze stołówką korytarz, przeszklony po obu stronach. Gdy zbliżaliśmy się do przedszkola, nagle tuż przed nami, i to na wysokości naszych nóg, wystrzelił sporawy brązowy ptak z długim dziobem. Pomknął w kierunku „stołówkowego” korytarza, walnął w jedną z jego szyb, spadł na ziemię, poderwał się i poleciał dalej. Krzyknąłem „Patrz, Ida, słonka!”. Od razu wiedziała, o co chodzi. Tego nie dało się przeoczyć. Byłem tak zaskoczony spotkaniem ze słonką, gdyż jest to ptak typowo leśny. Niezbyt liczny, choć też nie nadzwyczajnie rzadki. Ale za to trudny do zauważenia ze względu na swe maskujące ubarwienie. Niegdyś uwielbiany jako zdobycz przez myśliwych. Wiele razy oglądałem go na zdjęciach, czytałem o nim, ale nigdy nie widziałem na żywo. Aż tu nagle, proszę, w środku warszawskiego Ursynowa, między betonowymi blokami i asfaltowymi ulicami. Prawdziwa gratka! I jeszcze razem z 6-letnią Idusią. W „Ptakach Polski” Andrzeja Kruszewicza wyczytałem potem, że ptaki te „jesienną wędrówkę odbywają bardzo późno, pod koniec października lub w listopadzie”. Pora roku się więc zgadzała. Również sposób lotu – na niskiej wysokości, co naraża je podobno na ryzyko kolizji z budynkami. Jedyne, co nie pasowało to pora dnia, bo słonki, wedle Kruszewicza, „wędrują nocą”. Więcej jednak przemawiało za tym, że się nie myliłem. A zresztą, słonka leciała tak blisko nas, że wątpliwości i tak nie miałem. Zmartwiły mnie za to te szyby w przedszkolnym korytarzu. To, że słonka w nie uderzyła, oznaczało przecież, iż ich nie zauważyła. I tak całe szczęście, że wyszła z tego bez szwanku. Ale takie niebezpieczeństwo mogło też zagrozić innym ptakom. Tego samego dnia poszliśmy więc z Idusią do jej nauczycielki z prośbą, by na szyby naklejono sylwetki ptaków drapieżnych. To podobno odstrasza mniejsze ptaszki i tym samym zapobiega ich rozbijaniu się. Naszej prośby jednak do dziś nie spełniono. A Ida spotkanie ze słonką pamięta bardzo dobrze. Wciąż przecież chwali się przed Kacprem, że to ona widziała „słonkę z dużym dziobem”.

Rysunek słonki autorstwa Idy Mikołuszko.

Brak komentarzy: