23.11.08

Co to jest: czarne, lata i skrzeczy?


Zdjęcie gawrona autorstwa Idy, sroki - Kacpra.

Mam z dziećmi rodzaj zabawy. Gdy z Idą idziemy do przedszkola lub z Kacprem do szkoły, oglądamy ptaki po drodze i staramy się je nazwać. Najwięcej jest oczywiście tych „czarnych kraczących”. I niby wszyscy wiedzą, że to jakieś wrony albo gawrony, ale tak naprawdę mało kto jest w stanie je rozróżnić. Kacper i Ida już potrafią. I nie traktują tych ptaków z lekceważeniem lub pogardą, bo są to jedne z najbardziej inteligentnych zwierząt w mieście. Nie przypadkiem przecież tak dobrze sobie radzą. Już i wróble zmniejszają liczebność w Warszawie, a „czarne kraczące” nieźle się trzymają.Ornitolodzy zaliczają je do rodziny krukowatych. Samego kruka w Warszawie jeszcze nie uświadczyliśmy. To ptak duży, leśny i głównie padlinożerny.
W pobliżu puszcz zalatuje czasem na miejskie śmietniska, ale w stolicy raczej się go nie spotyka.

Najpospolitsze w Warszawie są kawki i gawrony. Te pierwsze Kacper i Ida rozpoznają po mniejszych rozmiarach, niedużym dziobie i szarej szyi. Gawrony to dla nich ptaki „całe czarne z dużymi dziobami”. Rzadziej po drodze widujemy wrony. One z kolei mają szary, wręcz siwy brzuch i grzbiet. A u srok, jedynych w tych grupie, czarny kolor przeplata się po równi z białym. No i ten ich długi ogon – nie do pomylenia!
Tyle opisów. I jeszcze pozwolę tu sobie zacytować kilka fragmentów
z nieocenionych „Ptaków Polski” Andrzeja Kruszewicza. Wybieram te kawałki, które pokazują, jak niezwykle inteligentne są to zwierzęta. Wrony na przykład „rozbijają orzechy włoskie, zrzucając je na asfalt jezdni”. Czekają, aż ich przysmak w twardej skorupie zostanie rozjechany przez samochody. Problem w tym, że „czasem nie udaje im się ta sztuczka i trafiają, ku utrapieniu kierowców, w samochody”. Kruszewicz opisuje też kawkę, odchowaną przez niego w zoo, i wypuszczoną potem na wolność. Potem wielokrotnie dawała popisy swej inteligencji, z której jeden tutaj przytoczę: Tuż przed silną burzą ptak zapukał do okna jednego z warszawskim mieszkań. Kiedy mu otworzono, „wszedł ochoczo do mieszkania, przyjął poczęstunek, po czym zdrzemnął się. Po burzy pukaniem w okno dał znać, że chce wyjść i został wypuszczony”.
Zapewniam, że gawrony i sroki też nie ustępują inteligencją kawkom czy wronom. Warto zresztą samemu się przekonać, obserwując je w drodze do szkoły czy pracy.

Rysunek autorstwa Kacpra Mikołuszko.

1 komentarz:

radek pisze...

Bardzo podoba mi się Pana blog i opowieści o przyrodzie




radek